W dolinie – 52

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, marzyciel spisywał swoje poematy. Pisał z wielką łatwością. Po prostu kolejne strofy same wyskakiwały mu z głowy i układały się na papierze. Skupiony poeta nawet nie zauważył, że usiadła przy nim muza i otulała go swoimi delikatnymi skrzydłami, dodając otuchy i wzmacniając pomysły, które przeobrażały się w gotowe wiersze.

Autor: Ewa Damentka