Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również czarne parasole były widoczne. Pod czarnymi parasolami szli głównie mężczyźni. Rowerzyści poruszali się w pałatkach przeciwdeszczowych. Na wsi natomiast beczki napełniały się tzw. wodą deszczową.
Autor: Adam