Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również trochę łagodziły skupione twarze demonstrantów, którzy wyszli na ulice, by bronić ważnych dla siebie idei i walczyć o lepsze jutro dla siebie i swoich dzieci. Światła, odbijające się w ulicznych kałużach, oraz kolorowe parasolki dodawały otuchy – jakby mówiły, że jeszcze nie wszystko stracone.
Autor: Ewa Damentka