Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również czarne parasolki na tym zyskały, bo widziały w kałużach swoje odbicia z kolorowymi refleksami rzucanymi przez mniej poważne koleżanki.
Autor: Ewa Damentka