Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również parasole były mokre. Deszcz był duży, ale krótkotrwały. To, co po deszczu było dobre, to powietrze. Było bardzo świeże i bez kurzu.
Autor: Adam