Trzymasz w dłoniach – 28

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za wiatr, który przybliża. Wieje on raz mocniej, raz silniej, czasami są krople deszczu, a wtedy rośliny rosną. Chcesz na grzyby. Ja mówię – »nie lubię«. Lubie tylko chodzić po lesie bez zbierania. A może wyjścia do lasu to zawsze zbiory”?

Autor: Adam