Trzymasz w dłoniach – 27

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że Cię spotkałam, że jesteś moim nauczycielem, przewodnikiem. Dzięki Tobie wiem, którą drogę wybrać, którą iść. Dzięki Tobie dostałam możliwość poznawania siebie. Czasami nie jest łatwe przyjąć to, czego się o sobie dowiaduję, ale pragnę dalej siebie poznawać”.

Autor: Danuta Majorkiewicz