Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za możliwości. Nigdy mnie nie ograniczałaś. Dawałaś mi przestrzeń i wolność wyboru. Mogłam swobodnie poznawać siebie i wybierać swoją drogę”…
Skończyłam pisać to opowiadanie i rozmarzyłam się. Życzę każdemu rodzicowi, nauczycielowi, coachowi, każdemu wychowawcy, żeby choć raz w życiu dostał podobny list.
Autor: Ewa Damentka