Mróz malował – 43

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć położone w dolinie jasno oświetlone miasto, które już przygotowywało się na nadchodzące Święta. Z daleka nie widać było poszczególnych dekoracji, ale wyczuwało się świąteczny nastrój, bo poświata była zupełnie inna niż zwykle.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 70

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Przepiękny obraz… Trudno było mi oderwać od niego wzrok. Malarz zawarł w nim piękno, ciepło rodzinne i magię świątecznego czasu. Rodzice mieli współczesne ubrania, siedzieli w nowoczesnym mieszkaniu, ale jednocześnie wyglądali na uduchowionych i ponadczasowych ludzi, którzy dają sobą świadectwo nadziei i wielkiej nowiny, że Bóg ciągle dba o nas, o swoje dzieci… i obdarza nas darami: życia, nadziei, wiary, miłości i wspólnoty, jaką stanowi kochająca się rodzina.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 69

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu spoglądał też przez okno na ziemię otuloną śniegiem. Wiedział, że syn otulony miłością rodziców będzie zdrowo wzrastał, podobnie jak z ziemi otulonej śniegiem na wiosnę będzie wzrastać ziarno i da nowy plon.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kiedyś dawno dawno temu – 68

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu myślał, że w ich domu będą przychodziły na świat kolejne dzieci. Sam był jedynakiem i brakowało mu kontaktów z rodzeństwem. Wspólnych zabaw i rozmów. W jego sercu narodziło się pragnienie. Chciał mieć liczną rodzinę. Wraz z żoną podjęli decyzję, że będą mieli dużo potomstwa.

I rzeczywiście, przez kolejne lata przychodziły na świat zdrowe i silne dzieci, a rodzice otaczali je miłością i opieką.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kiedyś dawno dawno temu – 67

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu pomyślał: „To nasz pierworodny”. Przypomniał sobie swego ojca, który pragnął, aby on zrealizował jego niespełnione marzenia. Tata wiedział, że nie może popełnić tego samego błędu. Wyciągnął naukę ze swojego doświadczenia i podjął decyzję, że będzie wspierał syna w jego pragnieniach, marzeniach i dążeniu do jego własnych celów,

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kiedyś dawno dawno temu – 66

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Przed domem rósł piękny, rozłożysty i silny dąb. Ojciec spoglądał na niego co jakiś czas przez okno i myślał, żeby jego mały synek był tak silny jak ów dąb.

Przyszła wiosna i lato. Tata siadał z synkiem pod dębem i opowiadał mu bajki o dzielnych rycerzach, z nadzieją w sercu, że jego synek będzie tak silny, zdrowy i długowieczny jak ten dąb…

I tak się stało. Syn rósł zdrowy, silny i dzielny.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kiedyś dawno dawno temu – 65

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, że syn zostanie piłkarzem i przejmie pasję ojca.

Syn rósł silny i zdrowy. Z czasem objawiał zainteresowanie różnymi dziedzinami, ale daleki był od piłki nożnej. Ojciec zrozumiał, że musi pogodzić się z tym, że syn nie spełni jego oczekiwań.

Z początku było to trudne, ale z czasem coraz życzliwiej myślał o zainteresowaniach syna. Przyszedł moment, kiedy ojciec znalazł w sobie zgodę na to, żeby syn szedł własną drogą. Później nawet się z tego cieszył.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kiedyś dawno dawno temu – 64

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Długo starali się z żoną o potomstwo. Wypróbowali wiele terapii. Już tracili nadzieję, aż zdarzył się cud, żona zaszła w ciążę. Było wiele strachu i starań, bo ciąża była zagrożona. Na szczęście wszystko przebiegło pomyślnie i teraz upragnione, wyczekiwane dziecko już jest na świecie. Ojcu, który pragnął przychylić mu nieba, wydawało się, że wszystko jest możliwe. Patrząc z miłością i nadzieją na swojego pierworodnego, modlił się, by dziecko było zdrowe, by cała rodzina była zdrowa.

Autor: Ewa Damentka