Trzymasz w dłoniach – 34

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że nauczyłaś mnie wyznaczania celów, dążenia do nich i ich osiągania. Dzięki temu wciąż rozwijam się, mając świadomość, że sprawiam Ci tym przyjemność i że jesteś ze mnie dumna”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 33

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za gwiazdy i piasek na plaży. Urok rzeczy, o których pomyślę. Tylko nie rozumiem dlaczego są zapory”.

Autor: Adam

Trzymasz w dłoniach – 32

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że jesteś przy mnie i ze mną. Towarzyszysz mi w różnych chwilach. Wspierasz samą swoją obecnością. Wspierasz również słowami. Nie oceniasz mnie i nie krytykujesz. Wspierasz i pozwalasz doświadczać. Trwasz przy mnie niezależnie od sytuacji. Udowadniasz mi, że miłość nie zna ograniczeń i nie ma końca. Jest wieczna”.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 31

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że bardzo mnie irytowałaś. Zazdrościłam Tobie wszystkiego – urody, mądrości, zdolności i skuteczności. Zawzięłam się. Nie chciałam być gorsza od Ciebie. Dzięki temu żyję teraz dużo lepiej, niż żyłabym, gdybym nie chciała wykazać, że nie jestem od Ciebie gorsza. Nie podpisuję się, bo chcę, żebyś sama zgadła kim jestem. Może po latach rozpoznasz moje pismo… Dałam je przyjacielowi z prośbą, by wysłał mój list wiele lat po jego napisaniu…. A może zgadnij, kim jesteśmy? Kim my wszyscy jesteśmy? Myślę, że większość postępowała tak jak ja. Prawie każde z nas Ci zazdrościło”.

Autor: Jagoda

Trzymasz w dłoniach – 30

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, jaka jesteś. Za Twoje wartości, bo są to wartości bardzo szlachetne. Dziękuję za ciepło i delikatność, które z Ciebie wypływają i za wrażliwość na ludzi”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 29

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że…..”.

Tego nie dało się czytać dalej… Jeśli wówczas nie doszedłeś na czas liście, to uznam, że nigdy nie doszedłeś…

List został podarty na strzępy.

Autor: Anna-Maria

Trzymasz w dłoniach – 28

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za wiatr, który przybliża. Wieje on raz mocniej, raz silniej, czasami są krople deszczu, a wtedy rośliny rosną. Chcesz na grzyby. Ja mówię – »nie lubię«. Lubie tylko chodzić po lesie bez zbierania. A może wyjścia do lasu to zawsze zbiory”?

Autor: Adam

Trzymasz w dłoniach – 27

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że Cię spotkałam, że jesteś moim nauczycielem, przewodnikiem. Dzięki Tobie wiem, którą drogę wybrać, którą iść. Dzięki Tobie dostałam możliwość poznawania siebie. Czasami nie jest łatwe przyjąć to, czego się o sobie dowiaduję, ale pragnę dalej siebie poznawać”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 26

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i, być może z pewnym niedowierzaniem, czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że mogłam się Tobą opiekować, kiedy Twojej mamy nie było przy Tobie. Twoja dziecięca radość sprawiała, że każdy mój dzień był jaśniejszy. Cieszę się, że mi się przytrafiłaś i że mogłam przelać na Ciebie swoje matczyne uczucia”.

dla Adama napisał Patisonek

Trzymasz w dłoniach – 25

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za pięknie wypastowaną podłogę i delikatny zapach miodowej pasty, który unosi się w Twoim domu. Nie wiem czemu, ten zapach kojarzy mi się z dzieciństwem. To wspomnienie bezpiecznego domu i kochających, opiekuńczych rodziców. Właśnie to przypomina mi się za każdym razem, gdy jestem u Ciebie. Dziękuję”.

Autor: Ewa Damentka