Morskie fale – 56

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wśród piasku leżały drobne kamyki i muszelki. Znajdowały się tam również rozgwiazdy przyniesione przez fale. Niektórym z nich udawało się z powrotem wrócić do morza. Inne wysychały na słońcu. Leżały na wyspie otoczonej oceanem i marzyły o odrobinie wilgoci. Tak samo dzieje się z ludźmi i czarodziejami. Otoczeni morzem miłości, czasami jesteśmy jej tak głodni, że usychamy z pragnienia. Rozgwiazdy nie mają nóg, więc nie potrafią same wrócić do oceanu. Jednak my potrafimy przypomnieć sobie, że miłość jest wszechogarniająca i możemy otworzyć się na nią w każdej sytuacji. Proszę, pamiętajmy o tym.

Autor: Jęczydusza

Skupiony Merlin – 50

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która była wyraźnie rozzłoszczona.

– Merlinie, nie zamierzam nadziewać się na jego haczyk. Już nigdy w życiu nie dam się złapać na wędkę.

Czarodziej milczał, a Złota Rybka kontynuowała:

– Poza tym nie wiadomo, czy poprosi dokładnie o to, o czym mówisz. Mogę spełnić twoje życzenie i dać mu to, czego potrzebuje, ale nie zamierzam mu się pokazywać.

– Jeśli tak zrobimy, to może nie zauważyć, że zaspokoiłaś jego potrzebę. Może odrzucić twój, a właściwie nasz prezent. Czarodziejska otoczka potrzebna jest po to, by zauważył, że to się dzieje i przyjął podarunek – praktycznie zauważył Merlin.

– Lub odrzucił, jeśli uważa, że na niego nie zasługuje – z przekąsem dopowiedziała Złota Rybka.

Merlin zamyślił się, Złota Rybka również… Po chwili spokojniej powiedziała:

– Proszę, znajdź jakiś inny sposób. Chcę odpocząć i mam już dość wędkarzy i ich haczyków.

Brzozowa Bajdulka, która od dłuższej chwili przysłuchiwała się im uważnie, zapytała:

– Merlinie, wydaje mi się, że jesteś Władcą Snów…

– Jednym z wielu – odparł czarodziej – sama należysz do tego grona.

– Więc ułóżmy sen, który zostanie zesłany twojemu podopiecznemu. Przyśni mu się, że złapał Złotą Rybkę, która w zamian za uwolnienie obiecała spełnić jego marzenie – dokładnie to, które dla niego wymyśliłeś. Sen możemy powtarzać przez wiele nocy – tak długo, aż uwierzy, że to prawda.

Merlin w zamyśleniu gładził swoją brodę. Brzozowa Bajdulka przypatrywała mu się z delikatnym uśmiechem, a Złota Rybka z wielką nadzieją.

dla Andrzeja napisał Archiwista SC

Młoda kobieta – 9

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do swojego domu znajdującego się naprzeciw klubu. Usiadła przy oknie i obserwowała wchodzących i wychodzących. Gdy otwierały się drzwi, przez chwilę widać też było wnętrze. Kobieta zamyśliła się… „Klub Anonimowych Księżniczek – co to może być”? Uznała, że trochę jeszcze przyjrzy się jego gościom. Potem zdecyduje, co zrobić. Może warto jednak tam pójść z przyjaciółmi?

Autor: Zyta

Młoda kobieta – 3

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do mocno zadymionej sali. Zobaczyła kobiece postacie, które zaciągały się papierosami lub czymś, co je przypominało. Smętnie snuły się po pomieszczeniu, niektóre próbowały tańczyć, inne podpierały ściany lub kiwały się w przód i w tył, siedząc na wygodnych krzesłach.

Całej tej scenie towarzyszyła łagodna muzyka oraz nastrojowe oświetlenie. Między kobietami chodzili kelnerzy z tacami pełnymi drinków oraz „papierosów”. Jeden z nich podszedł do niej z pytaniem, czy czegoś potrzebuje – wskazując znacząco na kieliszek z mieniącym się rubinowym płynem. Kobieta przecząco pokręciła głową i ze zdziwieniem zobaczyła, że inna kobieta, która weszła za tuż nią, z ochotą przyjęła drinka i z rozjaśnionymi oczami rozglądała się po sali. Kelner gestem ręki zaprosił ją do środka, wskazując jednocześnie wolne miejsce. Nowo przybyła usiadła przy stoliku i szczęśliwa nadal rozglądała się po sali, uśmiechając się do kelnerów i kobiet, które się tam znajdowały.

Młoda kobieta nie wiedziała, co o tym myśleć. Jednak była pewna, że nie zamierza tam dłużej pozostać. Zdecydowanie odwróciła się w kierunku drzwi i zdumiona zobaczyła starszą panią, która uśmiechała się do niej przyjaźnie i z wielką ulgą powiedziała – „Kochana, cieszę się, że nie wpadłaś w tę pułapkę. Klub Anonimowych Księżniczek jest tutaj” – gestem wskazała niepozorne drzwi w kącie sali. Podeszła do nich i otworzyła je, mówiąc – „Serdecznie zapraszam. Długo czekałyśmy. Dobrze, że przyszłaś…”

dla Danusi napisała Brzozowa Bajdulka

Przy pięknej starej toaletce – 56

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że latała jak ptak. Pomagał jej wiatr, który wskazywał ciekawe krainy, warte zwiedzenia. Obleciała prawie całą Ziemię, zatrzymując się na dłużej w kilku miejscach. Ich obraz jeszcze miała pod powiekami. „Szkoda, że we śnie nie można robić zdjęć” – westchnęła – „na szczęście mam wspomnienia”.

Nie wiedziała, że powiedziała to głośno. A właśnie na to czekał skrzat, który zesłał jej ów sen. Mały czarodziej ucieszył się, że sen się spodobał i już obmyślał kolejne. Robił to z wdzięczności. Razem z rodziną ulokował się niedawno w mieszkaniu młodej dziewczyny. Było im tam dobrze, więc chciał się odwdzięczyć za gościnę.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Ulice wielkiego miasta – 41

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również dzieci chciały rozweselić siebie i dorosłych, więc robiły, co mogły – wchodziły w kałuże, rozchlapując wodę dookoła i śmiejąc się radośnie. Te, które nie mogły tego robić, patrzyły z zazdrością i marzyły, by im również rodzice pozwolili tak się bawić.

Autor: Jęczyduszka

Ulice wielkiego miasta – 37

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również samochody i autobusy wydawały się trochę weselsze, gdy odbijały się w nich kałuże i kolorowe parasolki.

Autor: Zyta

Kolorowa pocztówka – 16

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i ładnie wyglądała na białym obrusie. Przypominała o spotkaniu z przyjaciółmi. Raz do roku, zgodnie z tradycją, zbieramy się jak za dawnych szkolnych lat. Zapominamy o dorosłym życiu i w zaufanym gronie znowu możemy poczuć się beztroskimi małolatami. Pomaga! Wystarcza na cały rok – taki własny, przyjacielski bufor bezpieczeństwa, środek antystresowy i przypominajka, że niezależnie od wieku, w każdym z nas tkwi dziecko, które chce się bawić i choć na chwilę zapomnieć o dorosłych troskach.

Autor: Babcia Jaga