Młoda kobieta – 47

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. W sali pełno było dziewcząt równie nieśmiałych jak ona. Po chwili zjawiła się starsza pani wyglądająca jak dobra wróżka. Rozejrzała się z uśmiechem i zapytała:

– Czy któraś z was jest prawdziwą księżniczką?

Dwie dziewczyny nieśmiało potwierdziły.

– Dobrze kochaniutkie, pomożecie swoim koleżankom stać się księżniczkami?

– Jak? – zapytała jedna z nich.

– A jak myślisz? – odpowiedziała staruszka.

Dziewczyna zastanowiła się, potem podeszła do najbliżej stojącej dziewczyny i patrząc jej w oczy powiedziała:

– Witaj siostro.

Wyróżniona dziewczyna chwilę stała milcząca i zaskoczona, potem rozjaśniła się, spojrzała na księżniczkę z uśmiechem i skinęła głową. Patrzyły na siebie, jakby się rozumiały bez słów. U uśmiechem spojrzały na swoje sąsiadki i, patrząc im w oczy, każda z nich wypowiedziała tę magiczną formułkę – „Witaj siostro”…

Po chwili sala była pełna młodych, dystyngowanych księżniczek.

– Co teraz? – zapytała jedna z nich.

– A jak my myślisz? – zainteresowała się staruszka.

– Komu pomóc? Kogo wesprzeć? Jak łączyć bycie księżniczką z codzienną pracą? … – propozycje sypały się z różnych stron.

Słysząc to staruszka uśmiechnęła się i wyszła z sali. Była pewna, że nowe księżniczki poradzą sobie znakomicie. A ona teraz pojedzie do kolejnego miasta, tam też jest dużo księżniczek, które nie są świadome swojego statusu, obowiązków i przynależności do wielkiej wspólnoty księżniczek, anonimowych księżniczek, które w swoim życiu dają piękne przykłady szlachectwa i wielkoduszności połączonych z klasą, skromnością i pokorą.

Autor: Jenczy

Rozległą dolinę – 6

Rozległą dolinę otulały wieczorne mgły. Na niebie rozświetlały się kolejne gwiazdy, a rusałki wyszły z ukrycia i rozpoczęły swój wieczorny taniec przy księżycu i gwiazdach. Były niewidoczne dla zwykłych ludzi. Przypadkowy przechodzień zobaczyłby tylko tańczące odblaski światła. Jednak artyści i marzyciele mogą przedrzeć się przez ułudę i ujrzeć prawdziwe rusałki, w ich pełnej krasie. Dzięki temu powstało wiele pięknych obrazów, melodii i… marzeń…

Autor: Mgiełka-Iskierka

Niebo rozpogadzało się – 26

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które oświetlało sylwetki płanetników. Kończyli już pranie i wylewali na Ziemię ostatnią wodę z płukania swoich ubrań. Jeszcze tylko sprawdzenie, czy wszystko jest umocowane na swoim miejscu oraz czy każde płaneciątko znajduje się obok swoich rodziców i… gotowe. Mogą ruszać dalej. Spojrzeli przelotnie na ziemię w dole i wyznaczyli nowy kierunek. Popłynęli dostojnie, a miejsce ich burzowych chmur zajęły małe, białe obłoczki.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Młoda kobieta – 38

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. To był jej świat. Wreszcie do niego wróciła.

Autor: Siostrzyczka

Młoda kobieta – 30

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Znalazła się w pięknym pałacu. W środku tańczyło wiele par – same księżniczki i książęta. Pomyślała, że ma nieodpowiedni strój. Spojrzała na swoje ubranie i zaskoczona zobaczyła piękną suknię oraz wspaniałe, wygodne pantofelki. Od razu poczuła się lepiej. Podszedł do niej przystojny książę i zaprosił do tańca. Wirowała w rytm melodii, mimo że nigdy nie umiała tańczyć, a przynajmniej tak się jej wcześniej wydawało.

Autor: Merlinek*

Niebo rozpogadzało się – 3

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które oddychało z ulgą. Od dłuższego czasu usiłowało przebić się przez ciężką warstwę chmur okalających Ziemię. Dzięki pomocy wiatru to się udało i teraz słońce swobodnie docierało tam, gdzie było potrzebne. Rozjaśniało i ogrzewało. Dodawało otuchy i ciepła. Potem ustąpiło miejsca księżycowi i gwiazdom, by rankiem znów ogrzewać i oświetlać Ziemię i jej mieszkańców.

Autor: Jagódka

Morskie fale – 58

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży ocean przekazuje gościom swój wielki dar. Daje im witalność, nadzieję i optymizm. W zamian zabiera ich zmartwienia, bezradność i czarne myśli, które następnie oczyszcza i poddaje transformacji, przemienia w uzdrawiającą energię karmiącą kolejne osoby. Wyspa nie jest zaznaczona na żadnej mapie. Nie rejestruje jej żadne zdjęcie satelitarne. Można tu trafić przypadkiem, najczęściej we śnie. Nie zawsze można tu wrócić, bo jest to Wyspa Zapomnienia, utworzona przez ocean jako dar dla świata. Śniący często nie pamiętają, że ją odwiedzili. Jednak wyspa o nich pamięta i swoim podopiecznym przesyła oczyszczające, uzdrawiające i wzmacniające sny.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Młoda kobieta – 23

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła prosto na zbira, który mierzył do niej z pistoletu. Ruchem głowy nakazał jej wejście w głąb sali. Przerażona zobaczyła dużą grupę dziewcząt równie przestraszonych jak ona.

– Jeszcze jedna, dwie i możemy jechać – powiedział głośno drugi zbir. Inni groźnie patrzyli na kobiety.

Tymczasem drzwi uchyliły się i weszła kolejna dziewczyna. Zanim drzwi zdążyły się zamknąć, coś wleciało do sali, uderzyło ze stukotem w podłogę i zaczęło wytwarzać kłęby dymu. Kobieta walczyła o oddech i utrzymanie świadomości. Nie udało się. Zasnęła, a razem z nią pozostałe dziewczęta i bandyci, którzy chcieli je porwać.

* * *

Obudziła się w wygodnym łóżku. Słyszała ptasie trele, a przez okno widziała błękit nieba i korony pięknych drzew.

– Witaj księżniczko – powitał ją miły głos pokojówki – Masz pewnie wiele pytań…

– Tak…

– Nasza pani wszystko wyjaśni. Teraz pomogę ci się ubrać, a potem zejdziesz na śniadanie.

Kobieta zdziwiona popatrzyła na piękną suknię przyniesioną przez pokojówkę, która tymczasem zajęła się przygotowaniem gorącej kąpieli. Księżniczka z rozkoszą zanurzyła się w olbrzymiej wannie, potem ubrała się i zeszła na dół, do olbrzymiej jadalni. Prawie wszystkie księżniczki już w niej były. Na znak lokaja zajęły miejsca przy stole, a do jadalni weszła przepiękna królowa.

Powitała księżniczki i powiedziała, że te, które zechcą, mogą pozostać w jej świecie. Będą honorowymi gośćmi i z czasem każda z nich otrzyma swój własny pałac. Tym, które nie odnajdą się w baśniowym świecie, królowa zapewni bezpieczny powrót do ich własnej rzeczywistości.

„Trudny wybór” – pomyślała młoda kobieta – tu nierealny świat, a tam niebezpieczeństwo”. „Niekoniecznie” – usłyszała we własnej głowie nieznany głos – „wrócisz bezpiecznie i do bezpiecznej sytuacji. Nie musisz decydować teraz, możesz pobyć tu trochę i potem zdecydować”.

Kobieta skorzystała z propozycji. Po miesiącu uznała jednak, że nie może i nie chce odnaleźć się w bajce, w której jej życzenia są spełniane, zanim jeszcze zdąży je wyraźnie sformułować. Podziękowała królowej za gościnę i poszła do swojej komnaty, by zdrzemnąć się przed drogą do realnego świata. Miała wyruszyć o świcie…

* * *

Ocknęła się, leżąc w sali szpitalnej. Podłączona była do jakiejś aparatury, która właśnie teraz zaczęła głośno piszczeć. Do sali wpadło kilka osób – lekarze, pielęgniarki.

– Przebudziła się wreszcie – ktoś powiedział z ulgą.

– Co się dzieje – zapytała zdziwiona.

– Zdrowiejesz, niedługo dowiesz się więcej – odpowiedział uśmiechnięty lekarz.

Na salę weszło kilka nowych osób, wszystkie w mundurach.

– Doktorze, kiedy możemy ją przesłuchać – zapytała rzeczowo jedna z tych postaci.

– Myślę, że niedługo, na razie niech dojdzie do siebie – odparł lekarz.

Po złożeniu przez kobietę zeznań, śledczy zdecydowali się zaspokoić jej ciekawość. Okazało się, że obserwowali wcześniej Klub Anonimowych Księżniczek i zauważyli, że wchodzące tam kobiety znikały. Nie wychodziły z klubu, za to na zaplecze podjeżdżały samochody z zacienionymi szybami i odjeżdżały potem do miejsc związanych z hazardem i prostytucją. Policjanci, za zgodą prokuratury, wrzucili do środka kuleczkę z substancją usypiającą. Gdy weszli do klubu znaleźli wiele dowodów obciążających jego właścicieli i udzielili pomocy znajdującym się tam osobom. Niektóre z nich już wróciły do domów.

W głowie młodej kobiety kłębiło się wiele pytań, ale ich nie zadawała, świadoma, że śledczy nie odpowiedzą. Więc musi z nimi żyć. Na razie wystarczy, że ma wspomnienia z baśniowej krainy, gdzie była traktowana jak prawdziwa księżniczka. Zasypiając usłyszała lekki szept – „Księżniczką nigdy nie przestaje się być. Jak nią zostałaś, to już nią jesteś i zawsze będziesz”. Szept był cichutki i księżniczka nie była pewna, czy go naprawdę usłyszała, czy tylko się jej tak zdawało.

Autor: Jagoda

Kolorowa pocztówka – 38

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i wzbudzała powszechne zdumienie. Jak to możliwe, że w ogóle dotarła? Kto wie, że szkoła istnieje? Jak dotarł tu listonosz?

Parę zagadek do rozwiązania, tym bardziej, że z tyłu pocztówki widoczny był tylko lakoniczny adres: „Babcia Jaga, Szkoła Czarowania SC”. Po co komu pusta pocztówka?

Wszyscy przyglądali się z zainteresowaniem Babci Jadze, która wzięła tę kartkę do ręki. Uczyniła jakiś znak i oczom zdumionych widzów ukazało się pismo: „Serdecznie pozdrawiam z równoległego świata. Wasz Merlinek wprowadza dużo urozmaicenia. A jak się miewa nasz? Proszę, przekaż mu, że tęsknimy, wierzymy w niego i jesteśmy z niego dumni. Serdecznie pozdrawiamy – Jenczy z zespołem”.

Część zebranych odeszła po przeczytaniu pocztówki. Przy Babci Jadze została tylko mała grupka.

– Czuję niepokój, gdy to czytam – szepnęła Kokoryczka.

– Ciekawe, co to może oznaczać? – zainteresowała się Jagódka.

– Być może mają kłopoty z naszym Merlinkiem – z zadumą odpowiedział Merlin.

– Czy potrzebują pomocy? – rzeczowo zapytała Jęczydusza, zerkając na Jenczy, która spoważniała i z wielką uwagą przyglądała się pocztówce, jakby usiłowała czytać między wierszami.

– Zaraz się dowiem – powiedział Głos, znikając w dyżurce.

Pozostali wyglądali na zatroskanych. Babcia Jaga pierwsza otrząsnęła się ze smętnej zadumy i łagodnie powiedziała:

– Kochani, nie martwmy się na zapas. Pamiętajmy, żeby opiekować się nowym Merlinkiem*. Kiedy Głos się dowie, co się dzieje, wtedy zobaczymy  czy mamy powód do zmartwienia, czy raczej radości.

Jej słowa dodały otuchy i wszyscy rozeszli się do swoich zajęć.

Autor: Archiwista SC