Zapomniana czara zwycięstwa – 41

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili światło uniosło się w górę i podzieliło się. Część została w czarze i dalej rosła, a część popłynęła w stronę smutnego, nieco zagubionego chłopca. Otoczyła go i delikatnie zaczęła głaskać jego czoło, policzki i ręce. Chłopiec rozluźnił się trochę i światło wpłynęło do jego serca, głowy i brzucha. Po chwili wypełniło całe ciało. Zmartwiona buzia rozjaśniła się i młody człowiek poczuł nadzieję. Uwierzył, że kiedyś osiągnie to, o czym przed chwilą tak tęsknie marzył. Już wiedział, że wszystko jest możliwe. Wyprostował się i uśmiechnął.

Teraz jego życie należy do niego, a nadzieja, miłość i światło zawsze mu towarzyszą, wzmacniając jego odwagę i umiejętności.

Autor: Młody Adept

Zapomniana czara zwycięstwa – 39

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili obudził się mały karzełek drzemiący w swoim kąciku. Rozejrzał się po pokoju i postanowił robić to, co od wielu wieków robiły karły – pomagać właścicielom mieszkania. Nocą, gdy spali, łatał, czyścił i prasował ich ubrania. Rano budził ich aromatem świeżo zaparzonej kawy i świeżutkich bułeczek, które czekały na kuchennym blacie, gorące i chrupiące. W nocy sprzątał.

Karzełek odmłodniał, a właściciele mieszkania – nie wierzący w żadne czary – zastanawiali się, co się dzieje. Jako pragmatyczni ludzie szybko przestali się dziwić, korzystali z okazji, cieszyli się i jakoś milej im się mieszkało i żyło ze sobą, mimo że jeszcze niedawno myśleli o rozwodzie. A słońce, czara i karzełek cieszyli się i wymyślali kolejne miłe niespodzianki.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 20

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzył je i zdziwiony zobaczył bohaterów książki, którą właśnie czytał. Przywitali się, przedstawili i grzecznie zapytali, czy mogą wejść do środka. Chcieli po prostu podziękować mu, że z zainteresowaniem czyta ich książkę, a przy okazji napić się herbaty i zjeść w jego towarzystwie ciasto, które ze sobą przynieśli. Rozmowa potoczyła się wartko. Z wielką niechęcią żegnali się i zamiast podejść do drzwi, wskoczyli do książki, która leżała na stole. Czytelnik wziął ją do ręki z ciekawością i ostrożnością. Książka stała się skarbem. Jej wartość wzrosła wielokrotnie.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Młoda kobieta – 73

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do mieszkania swojej babci. Dla niej zawsze była księżniczką.

Autor: Babcia Jaga

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 11

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwonił telefon. Dzwoniła jego narzeczona z informacją, że trochę się spóźni. Czytelnik odłożył książkę i wziął się za sprzątanie mieszkania. Pomyślał z ulgą, że zdąży. Chciał dobrze wypaść w jej oczach.

Autor: Młody Adept

Zapomniana czara zwycięstwa – 27

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili nadzieja dotarła również do właściciela czary, który zaczął sobie przypominać tych, których kochał. Zrozumiał, że wszystko jest możliwe. Wreszcie się uśmiechnął i z ciekawością zaczął przyglądać się nowemu miejscu i tym, których tam spotkał. Wreszcie poczuł się bezpiecznie.

Autor: Merlinek*

Staruszek z latarnią – 40

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby przywitać się z rodziną, która przyjechała na wakacje. Rodzice z dwójką dzieci już wysiedli z samochodu. Serdecznie przywitali się z nim i dwoma psami, które wybiegły do nich, merdając radośnie ogonami.

Staruszek pomógł przenieść bagaże, podał kolację, rozmawiał, przysłuchiwał się i gdy rodzina poszła już spać, on siedział samotnie przy kominku, rozmyślając, jak dziwnie potrafi układać się życie. Kiedyś miał własną rodzinę, dom i dobrą pracę. Pechowo stracił najbliższych i wszystko, co posiadał. Bezdomny wałęsał się po ulicach wielkiego miasta, rozmawiając z napotkanymi ludźmi.

Nawet nie wiedział, że pewne małżeństwo zaczęło mu się uważnie przyglądać. Rozmawiał z nimi tak jak z innymi. Nie był świadom, że widzieli, jak uratował spod kół samochodu bezdomnego psa. Zdziwił się więc, gdy zaproponowali, żeby razem z tym psem pojechał razem z nimi na wakacje, na ich działkę. A potem zaproponowali, żeby zamieszkał w ich letnim domku i doglądał go w czasie ich nieobecności. Traktowali go, jakby był ich dziadkiem lub pradziadkiem. Jakby od wielu lat znali się i byli rodziną. Takie to dziwne, nieoczekiwane i jednocześnie proste rozwiązanie jego problemów…

Przepełniała go wdzięczność. Jak zwykle pomodlił się o zdrowie, miłość, dobrobyt i szczęście dla swoich dobroczyńców i spokojnie poszedł spać. Wstał o świcie i z radością rozpoczął nowy dzień.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Przydrożny kamień – 39

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przyglądał się im uważnie, przysłuchiwał ich rozmowom.

Pewnego razu usiadły na nim dwa motyle i lekko wachlując się skrzydełkami, opowiadały sobie o cudach, jakie widziały – o dolinach, ogrodach, drzewach i jeziorach. O miastach i wsiach, o ludziach, zwierzętach i gwiazdach. Jeden z motyli powiedział, że słyszał, że w różnych miejscach Ziemi gwiazdy wyglądają zupełnie inaczej. Drugi zastanawiał się, czy ich skrzydełka są na tyle silne, by mogły dolecieć tak daleko, żeby sprawdzić to osobiście.

Motyle wkrótce odleciały, a kamień został sam ze swoimi myślami. Czy prawdą jest to, co mówiły motyle? Gwiazdy, jego wierni przyjaciele, mogą się zmieniać i zupełnie inaczej wyglądać? Pokazywać inne konstelacje niż te, do których się przyzwyczaił?

Postanowił to sprawdzić i wprawił się w ruch. Podróżuje swoim tempem – kilka-kilkanaście ziarnek piasku na stulecie, ale to mu nie przeszkadza. Zyskał cel i sprawdzi, jak wyglądają gwiazdy oglądane z różnych miejsc na Ziemi.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Przydrożny kamień – 38

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy telepatycznie łączył się z Babcią Jagą, a ona zlecała dyżurnym czarodziejom zaopiekowanie się wędrowcem.

Czasami pomagano mu, zdejmując nadmiar trosk oraz ciężar emocjonalnego bagażu. Innym razem dodawano emocje, których potrzebował. A niekiedy tylko przekazywano mu sympatię wróżek i czarodziejów oraz ich niezachwianą pewność, że wędrowiec na pewno osiągnie swój cel.

Potem, gdy ludzie wstawali z kamienia i ruszali w dalszą podróż, on znowu zapadał w lekki sen…, do kolejnego razu.

Autor: Archiwista SC

Młoda kobieta – 67

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do wymarzonego lokalu, w którym oczekiwał na nią wymarzony mężczyzna. Kobieta rozejrzała się uważnie dookoła i odetchnęła z ulgą. Tym razem precyzyjnie złożyła zamówienie Złotej Rybce i trafiła dokładnie do tego miejsca, którego potrzebowała.

Autor: Kokoryczka