Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która pływała wte i wewte, jakby zmagała się z jakimś problemem. W końcu odezwała się do Merlina:
– Mam problem. My, Złote Rybki, zwykle spełniamy życzenia, gdy jesteśmy proszone o coś materialnego – np. dom, rower, złoto… A ty dla swojego podopiecznego prosisz o cechy charakteru, które on powinien w sobie rozwinąć sam. Nie można ich stworzyć. Trzeba je wypracować… Chciałabym ci pomóc, Merlinie, ale nie wiem, jak spełnić twoją prośbę.
Merlin zamyślił się, potem smutno powiedział:
– Ja też czuję się bezradny. Wypróbowałem już wszystkie moje czary, ale nie działają.
– A prosiłeś o pomoc jego Opiekunów Duchowych?
– Tak, z ich strony wszystko wydaje się być w porządku. Z jego talentami i ich wsparciem już dawno powinien być w pełni zdrowy, szczęśliwy, bogaty, zaradny, otoczony życzliwością ludzi i całego świata. Powinien spełniać swoje pasje i przeznaczenie – dla dobra swojego, rodziny, przyjaciół i społeczeństwa.
– To co on ma zrobić, żeby to się realizowało? – zapytała Złota Rybka.
– Czy możesz wyczarować stany emocjonalne?
– Nie rozumiem…
– Czy możesz sprawić, że poczuje się tak, jakby w siebie wierzył i wiedział, że ma prawo być sobą?
– Spróbuję…. – ostrożnie odpowiedziała Złota Rybka.
– To może pomóc na jakiś czas – wystarczający, by zobaczył swoje sukcesy i rzeczywiście uwierzył w siebie.
Złota Rybka patrzyła powątpiewająco i skomentowała:
– No, nie wiem, czy uda mi się spełnić to życzenie, ale wydaje mi się, że niezależnie od moich działań, ty sam możesz jeszcze coś zrobić, by mu pomóc.
– Ja?
– Tak, uwierz w niego i namów do tego wszystkich swoich znajomych. Jeśli będziecie w niego mocno wierzyli, to może on też to zrobi.
dla Andrzeja napisał Archiwista SC