W samo południe – 51

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Zwróciła uwagę jubilera, który zachwycił się nią i wymyślił nowy produkt – komplet biżuterii o wdzięcznej nazwie „Klejnoty pustyni”.

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 50

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Z uwagą przyglądał się jej mały żuczek, który wyszedł właśnie z piasku. Podszedł do kostki i przytulił się do niej. „Ciekawe, czy przyniosła mu odrobinę chłodnej ulgi?” – pomyślała turystka obserwująca żuczka i topiącą się powoli kostkę lodu, którą sama przed chwilą położyła na gorącym pustynnym piasku.

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 49

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Kobieta przeglądająca slajdy z wakacji z lekkim zdziwieniem patrzyła na zdjęcie, które sama wykonała. Próbowała przypomnieć sobie okoliczności – miejscowość, towarzystwo, pogodę. Skąd się wzięła na zdjęciu ta pustynia? Przecież była tam tylko niewielka łaszka piasku. I ta kostka lodu? Widocznie musiała komuś wypaść akurat wtedy, gdy robiła zdjęcie…

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 48

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Jednak nikt jej nie zauważał. Turyści zajęci jazdą na quadach nie zwracali na nią uwagi, wielbłądy deptały po niej, a ci, którzy na nich jechali, patrzyli przed siebie, a nie pod nogi. Żaden wędrowiec nie przystanął, żeby się jej przyjrzeć, podziwiać, zrobić zdjęcie. Kostce jednak to nie przeszkadzało. Zajmowała się tym, co dla niej ważne, a potem zwyczajnie… wtopiła się w piasek pustyni.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 41

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wędrował ze swoim poganiaczem. Dokąd? Po co? Nie wiadomo…

Młoda kobieta bardzo pragnęła znaleźć się teraz na gorącej pustyni. Za oknem zimno – temperatura minus jedenaście stopni, ona przeziębiona, a może zagrypiona – podobnie jak pół miasta. Schowała się pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty i oglądała swoje stare zdjęcia z dawnych wakacji.

Kaszel i katar nie dawały spokoju, odłożyła więc album, wypiła herbatę, ułożyła się wygodnie i zaczęła sobie wyobrażać ciepłą pustynię, która ogrzewa ją i wypłasza przeziębienie. Udało się jej zdrzemnąć na chwilę. Duża ulga. Robiła tak do końca przeziębienia. Gdy wyzdrowiała, uznała, że najbliższy urlop spędzi w północnej Afryce. Chciała podziękować pustyni za dobroczynne wizje.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 40

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wyglądał jak czarna ruchoma wycinanka wędrująca przez pustynię.

Dzieci patrzyły na ekran z zapartym tchem. Żywe barwy, dobra muzyka i sympatyczni bohaterowi zaskarbili ich sympatię i uwagę. Mama chciała ich wołać na obiad, ale – widząc, z jakim zapałem oglądają bajkę – uznała, że nic się nie stanie, jeśli zjedzą trochę później niż zwykle.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 39

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który leżał i odpoczywał. Jego właściciel postanowił przepakować swoje bagaże, w sobie tylko znany celu. Usiadł w cieniu wielbłąda, żeby je przejrzeć, a wielbłąd skorzystał z okazji i się zdrzemnął.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 38

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który spokojnie szedł. Rytm jego codziennego życia przeplatał się z gorącym słońcem i rozległością pustyni. Urozmaiceniem, bardzo lubianym przez wielbłąda, były odwiedziny w oazie. Tu mógłby spędzić całe życie, ale nikt nie pytał go o zdanie, więc wielbłąd robił to, co zaplanował jego właściciel. Ponieważ był pogodnym wielbłądem, wędrował, z ciekawością przyglądając się pustyni i jej mieszkańcom. Turystów ignorował, bo nie wydawali mu się interesujący – hałaśliwi i zbyt szybko się zmieniali. Trudno byłoby ich wszystkich zapamiętać. Za to pustynia, to co innego – dumna, ogromna, wzbudzająca respekt…, na niej wielbłąd czuł się dobrze, bo był u siebie, we własnym domu…

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 37

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który zupełnie nie przejmował się tym, że ktoś go oglądał. Robił to, co zwykle – szedł, gdy kazano, posilał się, gdy nadchodziła pora jedzenia, i odpoczywał, kiedy tylko miał okazję.

Autor: Ewa Damentka