Stary archiwista – 48

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył lustro. Wielkie lustro zajmujące całą ścianę. Odbijały się w nim otwarte drzwi, jego sylwetka i pokój, w którym pracował. Chciał wejść do środka, żeby zobaczyć, co jeszcze znajduje się w pomieszczeniu za drzwiami, ale właśnie zadzwonił telefon na jego biurku. Wrócił więc do pokoju, żeby podnieść słuchawkę i sprawdzić, kto dzwoni. W czasie jego rozmowy drzwi zamknęły się bezszelestnie, ściana zasunęła się, a przycisk zniknął. Archiwista nie był pewien, czy rzeczywiście widział pokój za ścianą, czy też pokój, drzwi i przycisk po prostu mu się przywidziały. „Chyba muszę odpocząć” – pomyślał.

Autor: Ewa Damentka

Stary archiwista – 47

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył przedszkole i bawiące się w nim dzieci. Mężczyzna przypomniał sobie, że lokale archiwum i przedszkola kiedyś były połączone. Nie wiedział jednak, czemu właśnie teraz odkryło się tajne przejście między nimi? Wrócił do swojego pokoju. Zamknął drzwi i zdemontował przycisk. Jeśli będzie trzeba, zamontuje go znowu. Na razie pora wrócić do pracy. Jednak trudno było się skupić. Ciągle miał przed oczami bawiące się maluchy. Kiedyś był tak samo spontaniczny jak one. Ciekaw był, czy tę spontaniczność i beztroskę można odzyskać? Przydałaby mu się teraz w dorosłym życiu. Westchnął głęboko, skoncentrował się i zabrał się za swoją robotę. Wieczorem był zadowolony, bo całkiem dobrze mu poszło.

Autor: Ewa Damentka

Stary archiwista – 46

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył magazyn pełen dokumentów. Wszystkie były pisane w nieznanym mu języku. Z uznaniem odkrył, że archiwum było wzorowo uporządkowane. Katalogi były przejrzyste i bez trudu znajdował opisane na fiszkach dokumenty. Każda z teczek zawierała stronę z opisem jej zawartości. Mógł swobodnie znajdować dowolne dokumenty i ich fragmenty. Nie mógł tylko ich przeczytać, bo pisane były w nieznanym, niezrozumiałym języku. A może to był szyfr? Pokazał archiwum swoim kolegom. Ze zdziwieniem odkryli, że każdy z nich widział na kartkach zupełnie coś innego. Jednak również każdy z łatwością orientował się w tym niezwykłym archiwalnym zasobie. Ciekawostka. Zdaje się, że długo będą o tym rozmawiać podczas śniadania i przerw na kawę.

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 44

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku leży szmaciana lalka ubrana w nieznany mu egzotyczny strój, chyba ludowy… Kustosz odłożył paczkę z lalką i zajął się swoją pracą, ale był trochę rozkojarzony – nie lubił zagadek, a nie wiedział, czemu dostał tę paczkę.

Następnego dnia pokazał ją kolegom. Wszyscy zastanawiali się, co ta paczka może znaczyć i nikt nie kojarzył stroju lalki. Elementy znali, ale nie w takim zestawieniu. Wreszcie ktoś wpadł na pomysł, że sama lalka może kryć w sobie rozwiązanie zagadki. Przyjrzeli się jej dokładnie i zauważyli świeży, niezdarny ścieg, pod którym było zgrubienie – jakby ktoś włożył coś do środka lalki, a następnie ją niezdarnie zafastrygował.

Delikatnie rozpruli ten szew i wyjęli miniaturową kartę pamięci. Włożyli ją do czytnika i przeczytali dramatyczne przesłanie ich kolegi, muzealnika z kraju ogarniętego wojną. Uznali, że spełnią jego prośbę. Zrobili to, na czym mu zależało. Potem skopiowali zawartość karty pamięci, a następnie włożyli ją na miejsce, zafastrygowali lalę i posłali ją do kolejnego muzeum. Nie dołączyli żadnej notatki. Sprawa była zbyt delikatna.

Mieli nadzieję, że ich koledzy domyślą się, że trzeba rozpruć laleczkę. Żeby im to ułatwić, do ubrania lalki dołożyli kolejny element – charakterystyczny dla ludowego stroju regionu, w którym znajdowało się ich muzeum.

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 43

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajdują się książki pisane w nieznanych mu językach. Miały wiele ilustracji, więc, nawet nie znając języka, mógł się zorientować w ich treści. Były to materiały dydaktyczne, muzealne. Niektóre bardzo ciekawe. W środku znajdowały się też kartki z podziękowaniami od poprzednich adresatów paczki.

Kustosz zaprosił koleżanki i kolegów z działu i z całego muzeum. Zaczęli przeglądać książki i wybrali te, które uznali za najbardziej interesujące. Następnie włożyli do paczki własne materiały dydaktyczne oraz kartkę z podziękowaniem, znaleźli adres egzotycznego dla nich muzeum, gdzieś na końcu świata i… posłali paczkę dalej.

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 42

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się maleństwo – śliczne, puchate, miłe w dotyku i mruczące z zadowoleniem, gdy się je pogładziło po brzuszku. Miało duże niewinne oczy i rozglądało się ciekawie po pokoju. Wyskoczyło z pudełka na blat biurka, a potem zeskoczyło na podłogę. Wtedy kustosz zobaczył, że na dnie pudełka jest kocyk dla maleństwa, jego miseczka i opakowanie z jedzeniem. Pod nimi znajdowała się kartka z napisem – „Zaopiekuj się nim, proszę”.

Kustosz zamyślił się. W pierwszym odruchu chciał nakarmić maleństwo, potem zapakować do koszyka i odesłać dalej, ale się powstrzymał. Popatrzył na naklejki i stemple umieszczone na paczce. Długo wędrowała, zanim dotarła do niego. Pomyślał, że może warto, żeby maleństwo znalazło w końcu swój dom.

Autor: Ewa Damentka