Zapomniana czara zwycięstwa – 5

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili energia ruszyła. Czara poczuła, jak wibrują jej boki i dno. W miejsce goryczy wpłynęły słodkie promienie słońca, ożywiając ją ponownie. Cudowny rytm wyzwolił czarę z zapomnienia, a jej niecierpliwe drżenie było jak cud. Już nigdy więcej o niej nie zapomniano.

dla Andrzeja napisała Magda z Dachu

Różnobarwne drzewa – 62

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy ich gałęziami poruszył delikatny podmuch wiatru i lekko nimi zakołysał. Po chwili już mocniej dmuchnął i cała okolica zamieniła się w powiewający welon. Wirując spadały listki żółte, pomarańczowe, czerwone, a największe platanowe zasłały zielony trawnik feerią barw, dodając trochę jasnego, świecącego brązu. Odsłoniły się czerwone jagody berberysów. Ciężka od owoców jarzębina czekała na drozdy i kwiczoły, a nad wszystkim królowało krakanie wron szarych i skandynawskich gawronów.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Początkujący kucharz – 11

Początkujący kucharz przygotowywał obiad. Z zapałem płukał, obierał, tarł, kroił, siekał, blanszował, podgotowywał i podsmażał, z uwagą dodając do potrawy kolejne składniki. Zaglądał przy tym do swojej książki kucharskiej, żeby wspomóc swój zapał zawartymi w niej wskazówkami.

W kuchni warstwami układały się kolejne zapachy warzyw, pieprzów, soli i korzeni. Kucharz dotarł do końca zestawiania dania: fasolki, bakłażan, różnorodne papryki, czosnek i cebula, podsmażone na oliwie, zapowiadały ucztę, a mieszane warzywa pachniały rozkosznie.

Jeszcze rzut oka do książki, która zapowiadała moment wlania pomidorów bez skórki. Teraz całość trzeba było postawić na małym ogniu, przykryć i poczekać czterdzieści minut, aż ratatouille będzie gotowe. Wtedy kucharz zgasił ogień i zostawił danie na dziesięć minut, żeby odpoczęło. W tym czasie podgrzał chrupiącą bułkę, posypał całość siekaną bazylią i podał na stół.

dla Andrzeja napisała Magda z Dachu

Niebo rozpogadzało się – 37

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które oświetlało swoim blaskiem całą przepiękną scenerię. Skądś napłynęły cumulusy grube, białe i ozłocone na brzegach. Tłem były szare, ciężkie chmury burzowe, a błękit powoli odsuwał je wszystkie na boki, czyniąc niebo pełnym nadziei na miseczkę poziomek, ich zapach i słodycz. To była pełnia lata.

dla Danusi napisała Magda z Dachu

Mała ławeczka – 53

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często mała ławeczka wspominała dawne lata, kiedy to zakochani młodzi ludzie siadali na niej i w miłosnym uniesieniu wycinali inicjały na jej gładkiej powierzchni. To ławeczkę bolało, ale w zamian słuchała gorących szeptów, zapewnień o wiecznej miłości. Czasami ktoś płakał, czekając osamotniony.

Jednak dzisiaj był inny dzień, Na ławeczce usiadła para starszych ludzi i z ciepłym marzeniem powracali do swoich spotkań sprzed lat. Odnaleźli swoje inicjały i przed zmierzchem poszli jeszcze raz obejść staw. To od lat było ich miejsce. Na ścieżkach zostawiali swój energetyczny ślad.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Kwiat paproci rozkwitał – 49

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał swoją urodą. Zachwycał innością i zapachem. Dookoła mieniły się intensywnym światłem malutkie świetliki. Były jak rozrzucone gwiazdy, które jakimś sposobem wpłynęły na poszycie lasu. Ten cały obraz był jak bajka.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Kolorowa pocztówka – 20

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i w małych obrazeczkach miała zaklęte nastroje: wschodu i zachodu słońca, nadmorskiego miasteczka, w którym o zmierzchu maluje je podwójne światło, uroczy, mokry pyszczek foki, koniec Helu widziany z wysoka i kilka żagli oraz na piasku szumiącą muszelkę. Na odwrocie oprócz serdeczności – znaczek, a pod obrazkami napis – Władysławowo.

dla Andrzeja napisała Magda z Dachu

Poranek obudził się – 54

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i natychmiast je zamknął. Dookoła padał deszcz ze śniegiem, było zimno, a wszędzie błoto… To nie był ranek na wielkie dokonania.

Trochę jeszcze podrzemał, jednak poczucie obowiązku zmusiło go do wzięcia głębokiego oddechu i wstania. Otulił się resztką białej mgły i ruszył przed siebie, skacząc po ciężkich od wody szarych chmurach.

Kiedy balansował na obłokach, poczuł coś ciepłego na plecach. To słońce wysyłało swoje promienie. Rozgrzany, pełen otuchy, ruszył Poranek w stronę Południa.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Morskie fale – 54

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży przed kilkoma tygodniami wielkie żółwice złożyły jaja do wykopanej jamy. Potem otuliły cały żłobek, aby reszty dokonał czas i przyroda.

Nagle plaża ożyła. Spod piasku maleńkie żółwie dzieci, dzielnie machając przednimi łapkami, zaczynały swój bieg ku morzu. Niewiele z nich przetrwało na plaży i w głębinach oceanu, ale te ocalone po wielu latach wróciły na plażę swojego urodzenia. Podobnie jak ich matki, wielkim wysiłkiem złożyły swoje jaja. Tak domknął się wielowiekowy rytuał i zamknął cykl narodzin.

dla Darii napisała Magda z Dachu