Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby napełnić wodą balię, z której piły krowy. Latarnia już nie była potrzebna. Świtało. Starzec gospodarskim okiem obejrzał całe obejście i poszedł na śniadanie.
Autor: Adam
ćwiczenia literackie
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby napełnić wodą balię, z której piły krowy. Latarnia już nie była potrzebna. Świtało. Starzec gospodarskim okiem obejrzał całe obejście i poszedł na śniadanie.
Autor: Adam
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby zrobić obchód w pobliskim parku. Był stróżem. Po zapadnięciu zmroku obchodził park wszerz i wzdłuż. Zamykał bramę, wiedząc, że nikogo w parku nie ma i spokojnie wracał do domu, w którym czekała na niego żona.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby sprawdzić, czemu jego pies szczeka od dłuższej chwili. Gdy doszedł do furtki, zobaczył, że to jego dorosłe już dzieci i wnuki przyszły go odwiedzić w ten letni, leniwy, acz późny już wieczór. Przynieśli pyszne jedzenie i chcieli spędzić z nim miło czas, dzieląc się ostatnimi wydarzeniami i wspominając dawne czasy. Sprawili mu bardzo miłą niespodziankę i pokazali, że mimo swoich spraw i życia w biegu pamiętają o nim i jest dla nich ważny.
Autor: Małgorzata
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby sprawdzić źródło niezwykłych dźwięków. Jego mała, stojąca na uboczu chatka została nagle zalana warkotem, piskami, trzaskami, zgrzytami i innymi zaskakującymi odgłosami. Okazało się, że tuż za miedzą zatrzymali się motocykliści, którzy hamowali z piskiem, a ich bagaże, spadając z motorów, wydawały te dziwne dźwięki.
Intruzi grzecznie przeprosili staruszka, mówiąc, że nie zauważyli jego chatki, a chcieli zatrzymać się w szczerym polu, żeby nikomu nie robić kłopotu. Przy okazji zapytali, czy mogliby od niego kupić trochę jajek na kolację i mleka na śniadanie. W nocy, niestety, odgłosy nie ucichły, trochę się zmieniły, ale były dość męczące. Staruszek założył zatyczki do uszu i marzył, by jego tymczasowi sąsiedzi szybko odjechali. Rzeczywiście, grzecznie się pożegnali i wyjechali następnego dnia, zostawiając prezenty dla gospodarza.
Po ich wyjeździe staruszek odkrył, że całe drewno w drewutni zostało porąbane na małe kawałeczki i ładnie ułożone. Naprawione zostały też korba i łańcuch do studni. Cieszył się z tego bardzo, ale jeszcze bardziej cieszyły go spokój i dobrze znajome, ciche odgłosy jego codziennego życia.
Autor: Ewa Damentka
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby się przewietrzyć. Było ciepło. Wziął ze sobą radio, by posłuchać wiadomości w altance. Po wiadomościach wysłuchał prognozy pogody, która była obiecująca. Postanowił, że rano wypłynie na ryby.
Autor: Adam
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby rozświetlić ciemności. Na niebie nie widać było gwiazd. Było ono zasłonięte chmurami, a mężczyznę zaniepokoiło to, że ktoś chodził po podwórku. Spotkał nieznajomego. Porozmawiał z nim i okazało się, że trafił on przypadkowo nie do tej bramy, co trzeba.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby sprawdzić, co się stało. Przed chwilą poczuł olbrzymi smród, który zalał całą chatkę. Wpłynął przez otwarte okno. Nigdy wcześniej tego nie było, więc staruszek poza latarnią na wszelki wypadek wziął ze sobą kij, żeby odpędzić intruza, choć nie wiedział, kto to mógł być. Winowajcą okazał się całkiem nieduży skunks. Jakoś dostał się na teren posesji i przyparty przez psa do muru zaczął się bronić, jak tylko umiał. Staruszek zawołał wiernego psa i mocno przytrzymał go za obrożę, a skunks w tym czasie uciekł. Smród jednak został. Wieczór był ciepły. Parne powietrze stało, nie drgnął żaden listek. Staruszek westchnął w duchu, że przydałby się jakiś wiatr, lub przynajmniej wietrzyk, ale trudno było uwierzyć, żeby pogoda nagle miała się zmienić. Otworzył furkę i obydwaj z psem poszli na długi spacer.
Autor: Ewa Damentka
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby usłyszeć dźwięczny śpiew ptaków. W głowie rozbrzmiewały mu radosne głosy wróbli i jaskółek. Na podwórku oprócz nich słychać było kwakanie kaczek i głośne, chrapliwe pianie koguta. W oddali rozlegał się nasilający się pod wpływem letniego wiatru szum gałęzi wierzb i brzóz oraz kumkanie żab nad pobliską rzeką.
Autor: Spacerowicz
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby pospacerować z psem. Po prostu pójść w dal i wrócić bez mówienia czegokolwiek. Liczył się marsz. Krok za krokiem. Pies był z tego bardzo zadowolony. Właściciel jakby odzyskał rytm i po powrocie zasnął od razu.
Autor: Adam
Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby nakarmić swojego ukochanego psa. Mężczyzna czasami myślał, że znani mu ludzie nie dorównują swoimi cnotami jego pupilowi, który zawsze był wierny, czujny i lojalny.
Autor: Ewa Damentka