Młoda kobieta – 67

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do wymarzonego lokalu, w którym oczekiwał na nią wymarzony mężczyzna. Kobieta rozejrzała się uważnie dookoła i odetchnęła z ulgą. Tym razem precyzyjnie złożyła zamówienie Złotej Rybce i trafiła dokładnie do tego miejsca, którego potrzebowała.

Autor: Kokoryczka

Młoda kobieta – 65

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pustej przestrzeni.

– Nic tu nie ma? – pomyślała, a może raczej powiedziała, bo po chwili usłyszała czyjś głos:

– A co byś chciała?

– Nic.

– A czego potrzebujesz?

– Niczego.

– No to masz nic. Niczego tu nie ma, bo niczego nie chcesz i niczego nie potrzebujesz. Jak zaczniesz potrzebować lub choćby chcieć, to zacznie się coś pojawiać.

– Niby co? – zaczepnie zapytała młoda kobieta.

– A co chciałabyś?

– Kino, bar, fryzjera, dentystę… – przekornie zaczęła wyliczać nowo przybyła.

Szybko przerwała, bo na jej oczach przestrzeń zawirowała, coś się zmieniało, przesuwało… To zamieszanie trwało chwilkę i młoda kobieta ku swojemu zdziwieniu zobaczyła, że stoi w sali kinowej. Części foteli nie było, a na ich miejscu znalazł się fotel dentystyczny z oprzyrządowaniem. W innym miejscu było lustro i stanowisko fryzjerskie, a w roku sali był bar…

– Jak widzisz, zamówienie spełnione. Otrzymałaś dokładnie to, czego sobie zażyczyłaś – usłyszała rozbawiony głos i…. obudziła się.

Z wrażenia usiadła na łóżku. Po chwili się położyła, ale długo nie mogła zasnąć. Ciągle miała przed oczami swój sen i zastanawiała się, czego miał ją nauczyć.

Autor: Kokoryczka

Ulice wielkiego miasta – 28

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również latarnie przeglądały się w kałużach. Robiły to z wielką ochotą, bo rzadko miały taką możliwość.

Autor: Kokoryczka

Ambitne drożdże – 14

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc rosły i rosły…

Ludzie byli tym zachwyceni. Przychodzili z większymi i mniejszymi naczyniami i napełniali je drożdżami – nakładali po trochu. Potem wracali po więcej. Cieszyli się, że tyle jest świetnych piekarskich drożdży… Piekli z nich ciasto i chleb. Im więcej drożdży przybywało, tym więcej piekarzy pracowało.

Wreszcie każdy miał w domu spory zapas chleba i dzielił się nim z innymi.

Wiele bochenków chleba płynęło do Afryki i innych kontynentów – trafiały do biednych miejsc, żeby nakarmić żyjących tam ludzi.

Drożdże bardzo się z tego cieszyły, a ludziom żyło się lepiej.

Autor: Kokoryczka