Ulice wielkiego miasta – 41

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również dzieci chciały rozweselić siebie i dorosłych, więc robiły, co mogły – wchodziły w kałuże, rozchlapując wodę dookoła i śmiejąc się radośnie. Te, które nie mogły tego robić, patrzyły z zazdrością i marzyły, by im również rodzice pozwolili tak się bawić.

Autor: Jęczyduszka

Ambitne drożdże – 43

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc skupiły się na współpracy. Zrezygnowały z jednostkowych celów i ambicji, bo podporządkowały je wspólnemu celowi – wielkiej ekspansji. Jak zdobędą świat, to będzie czas, by zająć się sobą.

Autor: Jęczyduszka