Młoda kobieta – 23

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła prosto na zbira, który mierzył do niej z pistoletu. Ruchem głowy nakazał jej wejście w głąb sali. Przerażona zobaczyła dużą grupę dziewcząt równie przestraszonych jak ona.

– Jeszcze jedna, dwie i możemy jechać – powiedział głośno drugi zbir. Inni groźnie patrzyli na kobiety.

Tymczasem drzwi uchyliły się i weszła kolejna dziewczyna. Zanim drzwi zdążyły się zamknąć, coś wleciało do sali, uderzyło ze stukotem w podłogę i zaczęło wytwarzać kłęby dymu. Kobieta walczyła o oddech i utrzymanie świadomości. Nie udało się. Zasnęła, a razem z nią pozostałe dziewczęta i bandyci, którzy chcieli je porwać.

* * *

Obudziła się w wygodnym łóżku. Słyszała ptasie trele, a przez okno widziała błękit nieba i korony pięknych drzew.

– Witaj księżniczko – powitał ją miły głos pokojówki – Masz pewnie wiele pytań…

– Tak…

– Nasza pani wszystko wyjaśni. Teraz pomogę ci się ubrać, a potem zejdziesz na śniadanie.

Kobieta zdziwiona popatrzyła na piękną suknię przyniesioną przez pokojówkę, która tymczasem zajęła się przygotowaniem gorącej kąpieli. Księżniczka z rozkoszą zanurzyła się w olbrzymiej wannie, potem ubrała się i zeszła na dół, do olbrzymiej jadalni. Prawie wszystkie księżniczki już w niej były. Na znak lokaja zajęły miejsca przy stole, a do jadalni weszła przepiękna królowa.

Powitała księżniczki i powiedziała, że te, które zechcą, mogą pozostać w jej świecie. Będą honorowymi gośćmi i z czasem każda z nich otrzyma swój własny pałac. Tym, które nie odnajdą się w baśniowym świecie, królowa zapewni bezpieczny powrót do ich własnej rzeczywistości.

„Trudny wybór” – pomyślała młoda kobieta – tu nierealny świat, a tam niebezpieczeństwo”. „Niekoniecznie” – usłyszała we własnej głowie nieznany głos – „wrócisz bezpiecznie i do bezpiecznej sytuacji. Nie musisz decydować teraz, możesz pobyć tu trochę i potem zdecydować”.

Kobieta skorzystała z propozycji. Po miesiącu uznała jednak, że nie może i nie chce odnaleźć się w bajce, w której jej życzenia są spełniane, zanim jeszcze zdąży je wyraźnie sformułować. Podziękowała królowej za gościnę i poszła do swojej komnaty, by zdrzemnąć się przed drogą do realnego świata. Miała wyruszyć o świcie…

* * *

Ocknęła się, leżąc w sali szpitalnej. Podłączona była do jakiejś aparatury, która właśnie teraz zaczęła głośno piszczeć. Do sali wpadło kilka osób – lekarze, pielęgniarki.

– Przebudziła się wreszcie – ktoś powiedział z ulgą.

– Co się dzieje – zapytała zdziwiona.

– Zdrowiejesz, niedługo dowiesz się więcej – odpowiedział uśmiechnięty lekarz.

Na salę weszło kilka nowych osób, wszystkie w mundurach.

– Doktorze, kiedy możemy ją przesłuchać – zapytała rzeczowo jedna z tych postaci.

– Myślę, że niedługo, na razie niech dojdzie do siebie – odparł lekarz.

Po złożeniu przez kobietę zeznań, śledczy zdecydowali się zaspokoić jej ciekawość. Okazało się, że obserwowali wcześniej Klub Anonimowych Księżniczek i zauważyli, że wchodzące tam kobiety znikały. Nie wychodziły z klubu, za to na zaplecze podjeżdżały samochody z zacienionymi szybami i odjeżdżały potem do miejsc związanych z hazardem i prostytucją. Policjanci, za zgodą prokuratury, wrzucili do środka kuleczkę z substancją usypiającą. Gdy weszli do klubu znaleźli wiele dowodów obciążających jego właścicieli i udzielili pomocy znajdującym się tam osobom. Niektóre z nich już wróciły do domów.

W głowie młodej kobiety kłębiło się wiele pytań, ale ich nie zadawała, świadoma, że śledczy nie odpowiedzą. Więc musi z nimi żyć. Na razie wystarczy, że ma wspomnienia z baśniowej krainy, gdzie była traktowana jak prawdziwa księżniczka. Zasypiając usłyszała lekki szept – „Księżniczką nigdy nie przestaje się być. Jak nią zostałaś, to już nią jesteś i zawsze będziesz”. Szept był cichutki i księżniczka nie była pewna, czy go naprawdę usłyszała, czy tylko się jej tak zdawało.

Autor: Jagoda

Trzymasz w dłoniach – 31

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że bardzo mnie irytowałaś. Zazdrościłam Tobie wszystkiego – urody, mądrości, zdolności i skuteczności. Zawzięłam się. Nie chciałam być gorsza od Ciebie. Dzięki temu żyję teraz dużo lepiej, niż żyłabym, gdybym nie chciała wykazać, że nie jestem od Ciebie gorsza. Nie podpisuję się, bo chcę, żebyś sama zgadła kim jestem. Może po latach rozpoznasz moje pismo… Dałam je przyjacielowi z prośbą, by wysłał mój list wiele lat po jego napisaniu…. A może zgadnij, kim jesteśmy? Kim my wszyscy jesteśmy? Myślę, że większość postępowała tak jak ja. Prawie każde z nas Ci zazdrościło”.

Autor: Jagoda