Była sobie łąka – 70

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Dziewczynka kończyła malować ten obrazek. Pamiętała nawet, żeby na czerwonym dachu namalować białe kropeczki.

Braciszek popatrzył i zapytał:

– Po co muchomorkowi otwarte okno z firanką?

Dziewczynka odpowiedziała z absolutną pewnością:

– Żeby krasnoludki mogły w nim mieszkać.

– A czemu ich nie namalowałaś?

– Bo teraz śpią – odpowiedziała rezolutna siostrzyczka.

Braciszek patrzył jednak z powątpiewaniem i zapytał:

– A co zrobisz, jak się obudzą?

– Namaluję kolejny obrazek – odpowiedziała dziewczynka.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 55

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu nadeszła jesień i listki opadły. Zostało tylko kilka, które dalej tańczyły z brzózką i wiatrem. Przyszły mrozy i one też opadły, zostawiając tylko jeden listek, który trzymał się mocno i lubił tańczyć.

Wiosną, gdy pojawiły się nowe listeczki, ten listek zdecydował się opaść na ziemię, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Był przekonany, że tylko dzięki niemu brzózka przetrwała zimę i doczekała wiosny.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 25

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za pięknie wypastowaną podłogę i delikatny zapach miodowej pasty, który unosi się w Twoim domu. Nie wiem czemu, ten zapach kojarzy mi się z dzieciństwem. To wspomnienie bezpiecznego domu i kochających, opiekuńczych rodziców. Właśnie to przypomina mi się za każdym razem, gdy jestem u Ciebie. Dziękuję”.

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 69

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Kobieta przyglądała się z namysłem obrazkowi, który właśnie wylosowała. Jaką historię do niego opowiedzieć? Zerknęła na zdjęcia trzymane przez koleżanki – wydawało się jej, że wylosowały łatwiejsze zadania niż ona. Sądząc po ich spojrzeniach, one myślały to samo o jej obrazku. Po co przyszła na to spotkanie? Myślała, że będą to zwyczajne koleżeńskie ploteczki…

Jej sąsiadka, pomysłodawczyni zabawy, zauważyła spięcie wszystkich kobiet i zaproponowała: „Słuchajcie, nie musimy tego robić, albo zróbmy to, pamiętając, że to niezobowiązująca zabawa…”.

I wtedy zaskoczyło! Kobieta spojrzała z pogardą na sąsiadkę i zaczęła opowiadać, opowiadać i opowiadać… Jej koleżanki z ulgą odkryły, że na ich opowieści już nie starczy czasu. Następnym razem upewnią się, jakie są plany organizatorek imprezy i zastanowią się, czy przyjść.

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 68

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Często widzę ten obraz w swoich snach. I kolejne obrazy – gdy jestem w środku domku – sceny, jak gotuję, sprzątam, śpię, pracuję, podejmuję gości.

Jeszcze nie znalazłam miejsca, w którym z łąki wyrasta biały domek z czerwonym dachem, ale myślę, że łatwo go rozpoznam, gdy tylko go zobaczę. Bardzo jestem ciekawa, czy wnętrze domku wygląda dokładnie tak, jak w moich snach? A może dopiero powinnam go zagospodarować?

Jest mi bardzo miło, bo łąka i domek serdecznie mnie witają swoją świeżością, pięknymi barwami, zapachami i otulają mnie dobrą energią za każdym razem, gdy o nich śnię.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 22

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za dyscyplinę, której mnie nauczyłaś. Wtedy nazywałam ją rygorem, który uważałam za zbędne ograniczenie. Teraz wiem, że to było potrzebne. Nadawała pewien porządek, uczyła samodyscypliny. Pomaga mi teraz, kiedy sama troszczę się o własnych podopiecznych, uczę się łączyć i godzić ze sobą akceptowanie ich takimi, jakimi są, oraz stawianie im wymagań…”

Znowu się rozmarzyłam. Ten list również dedykuję rodzicom, opiekunom i nauczycielom, którzy wykonują dobrą robotę, o czym nie zawsze pamiętamy.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 48

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również chrobot i stukanie robotników, którzy remontowali sąsiednie mieszkanie. Miło im się pracowało przy dźwiękach harfy. A harfistka, uprzedzona przez sąsiadów o planowanym remoncie, zaopatrzyła się w zatyczki do uszu, które skutecznie tłumiły hałas dobiegający zza ściany. Kiedy remont się skończy, znów będzie słyszała melodie, które gra…

dla Darii napisała Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 20

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za możliwości. Nigdy mnie nie ograniczałaś. Dawałaś mi przestrzeń i wolność wyboru. Mogłam swobodnie poznawać siebie i wybierać swoją drogę”…

Skończyłam pisać to opowiadanie i rozmarzyłam się. Życzę każdemu rodzicowi, nauczycielowi, coachowi, każdemu wychowawcy, żeby choć raz w życiu dostał podobny list.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 70

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Przepiękny obraz… Trudno było mi oderwać od niego wzrok. Malarz zawarł w nim piękno, ciepło rodzinne i magię świątecznego czasu. Rodzice mieli współczesne ubrania, siedzieli w nowoczesnym mieszkaniu, ale jednocześnie wyglądali na uduchowionych i ponadczasowych ludzi, którzy dają sobą świadectwo nadziei i wielkiej nowiny, że Bóg ciągle dba o nas, o swoje dzieci… i obdarza nas darami: życia, nadziei, wiary, miłości i wspólnoty, jaką stanowi kochająca się rodzina.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 17

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za piękno Twoich słów, metaforyczność Twoich opowiadań i poezję, którą wlewasz do mojego życia”.

Autor: Ewa Damentka