Ciemność zgęstniała – 57

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i w pewnej chwili jeden z obserwatorów odszedł na tyle daleko, by zobaczyć, że światło tworzy dużą plamę z czarną kropeczką pośrodku, a ciemności towarzyszy biała kropeczka. Plamy przez chwilę wirowały, jakby ustalając swoje granice, a potem oczom obserwatora ukazał się utworzony przez nie starożytny symbol Yin-Yang.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 50

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również zapach smakowitej zupy gotowanej przez mamę harfistki. „Muzyka muzyką, ale jeść trzeba” – myślała mama, doprawiając zupę w rytm melodii granej przez córkę.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 66

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Obecni lokatorzy starego mieszkania nie bardzo wiedzieli, co robić z tymi pamiątkami. Czuli się tu gośćmi. Prawdziwych gospodarzy wywiały wichry historii, ale może kiedyś tu powrócą? Nowi lokatorzy też mieli nadzieję na powrót do własnego domu. Starannie wyjęli więc zawartość szuflady i razem z innymi pamiątkami schowali do pudła, które zanieśli do piwnicy. Gdy dawni właściciele powrócą, na pewno je znajdą i może ucieszą się z ich odzyskania.

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 10

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc przyłączyły się do grupy himalaistów, żeby zdobyć razem z nimi najwyższą górę na świecie. Potem razem z płetwonurkami zanurkowały najgłębiej, jak się da. A następnie wybrały się z turystami na zwiedzanie świata – pieszo, kajakiem, rowerem, samochodem, statkiem, pociągiem i innymi środkami lokomocji. Miały dużo przygód i dzięki temu rzeczywiście można je spotkać w wielu miejscach na świecie.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 65

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Szuflada była dość często otwierana. Jej właścicielka zaglądała do niej za każdym razem, gdy chciała podjąć ważną decyzję. Biały kamyczek przypominał jej o młodzieńczych marzeniach, które się spełniły. Bukiecik fiołków kojarzył się z dziecięcą miłością, bo dostała go od swojego pierworodnego. A stara pożółkła fotografia przedstawiała dziadków, których śmierć rozłączyła dopiero po siedemdziesięciu latach małżeństwa.

Spełnione marzenia, bezinteresowna miłość oraz wieloletnia przyjaźń, współpraca i lojalność… To zawsze ją podnosiło na duchu i pozwalało oczyścić umysł przed rozważaniem argumentów za i przeciw.

Teraz szufladę znowu otworzono. Kobieta wyjęła z niej biały kamyczek, bukiecik fiołków i starą fotografię. Położyła na stoliku, sama usiadła w fotelu. Rozluźniła się i zaczęła zastanawiać się nad nową decyzją…

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 32

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że jesteś przy mnie i ze mną. Towarzyszysz mi w różnych chwilach. Wspierasz samą swoją obecnością. Wspierasz również słowami. Nie oceniasz mnie i nie krytykujesz. Wspierasz i pozwalasz doświadczać. Trwasz przy mnie niezależnie od sytuacji. Udowadniasz mi, że miłość nie zna ograniczeń i nie ma końca. Jest wieczna”.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 59

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mała biedronka, która nie wiedzieć czemu, postanowiła przejść się chodnikiem. Była oszołomiona gwarem ulicy i wielkoludami, które nad nią przechodziły. Już myślała, że zostanie zdeptana, ale na szczęście trafiła na przestrzeń pod obcasem. Gdy masa ludzi przystanęła, czekając na zielone światło, biedroneczka uleciała do góry. Znalazła jedno z nielicznych drzew na placu i stamtąd, z bezpiecznej odległości, ciekawie przyglądała się osobom przechodzącym przez ulicę. Tłum przechodniów skojarzył się jej z mrówkami, po namyśle uznała jednak, że ludzi na tym placu jest więcej niż mrówek w mrowiskach, które kiedyś odwiedzała.

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 5

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zapisały się na kurs karate. W białych kimonkach, z białym pasem, zaczęły uczyć się kroków, blokad i układów ruchów. Trenerzy zadbali o ich kondycję fizyczną i dla każdego przygotowali ćwiczenia korygujące. Drożdże po raz pierwszy w życiu poczuły, że ktoś się nimi zaopiekował. A kiedy obserwowały pokaz całej grupy, urządzony dla rodziców, zobaczyły olbrzymi postęp swój i innych uczniów. Poczuły też satysfakcję i siłę zgodnej współpracy. Zmieniły plany – już nie chcą podbijać świata. Chcą, by świat był coraz lepszy i piękniejszy, a one w tym celu będą pracować i współpracować z każdym, kto zechce.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Morskie fale – 53

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży od dawna leżał skarb ukryty w wielkiej skrzyni. Morze przyniosło ją kiedyś na brzeg wyspy, a wiatr na przemian zasypywał ją lub zabierał piasek, którym wcześniej ją przykrył.

Niedaleko mieszkali ludzie, ale dotąd nikt nie zadał sobie trudu, by podnieść wieko skrzyni i sprawdzić, co znajduje się w środku. Nawet wszędobylscy turyści zajęci byli tylko fotografowaniem siebie, morza i kwiatów. Mało kto patrzył pod nogi. A jeżeli, to nie po to, by coś znaleźć, tylko żeby ominąć nieoczekiwaną przeszkodę.

Ciekawe, ile jeszcze takich skarbów znajduje się wokół nas?

dla Darii napisała Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 52

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to właściciel zamku, który chętnie oglądał dolinę w świetle księżyca. Widoczność była dobra, a srebrny blask dodawał jej baśniowego uroku. Bardzo lubił, gdy zimą był śnieg, bo odbijał on światło księżyca i wtedy wydawało się, że dolina świeci własnym blaskiem.

Autor: Ewa Damentka