Delikatna mgiełka – 64

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedziała tajemnicza postać. Nie wiadomo, skąd się wzięła. Nikt nie widział, żeby tu przychodziła, przylatywała, przypływała lub przyjeżdżała. A jednak często można było zastać ją w tym miejscu, gdzie śpiew skowronka brzmiał bardzo wyraźnie.

Postać słuchała w milczeniu, a po pewnym czasie rozpływała się w powietrzu, tak jakby jej nigdy nie było. Ciekawe, kto to mógł być?

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 7

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pies, idący samotnie ulicą, rozweselił się trochę, gdy zobaczył kolorowe odbicia w kałużach. Przystanął i rozejrzał się, szukając pana, któremu przed chwilą uciekł. Podszedł do niego. Pozwolił przypiąć sobie smycz do obroży, a potem spacerowali dalej, zgodnie przemierzając kolejne ulice, aż doszli do domu.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 4

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również trochę łagodziły skupione twarze demonstrantów, którzy wyszli na ulice, by bronić ważnych dla siebie idei i walczyć o lepsze jutro dla siebie i swoich dzieci. Światła, odbijające się w ulicznych kałużach, oraz kolorowe parasolki dodawały otuchy – jakby mówiły, że jeszcze nie wszystko stracone.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 28

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która spełniała właśnie życzenie swojego klienta. Otrzymywał to, na czym bardzo mu zależało – coś, co zapewni bezpieczeństwo jemu i rodzinie. Jego twarz jeszcze wyrażała bezbrzeżne zdumienie i niedowierzanie. Coś, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne, właśnie stało się prawdą. Oswajał się z tym stopniowo i na jego twarz powoli zaczęła wypływać spokojna radość.

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 40

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc rosły, rosły i rosły. Nawiązywały znajomości i pielęgnowały je. Przymilały się i przekonywały do swoich racji. W końcu, w kolejnych krajach trafiały do kolejnych urzędów, które oficjalnie zakazywały stosowania proszku do pieczenia, sody i innych substancji spulchniających. Kiedy opanowały już wszystkie państwa, rosły trochę wolniej i zajmowały się dobijaniem konkurencji. Gdy tej w końcu zabrakło, drożdże przestały rosnąć. Robiły to rzadko, od czasu do czasu, tylko wtedy, gdy im sowicie zapłacono.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 23

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która właśnie wybrała osobę, której życzenie chce spełnić. Niby przypadkiem podpływała bliziutko, zaczepiała i… nic…, żadnej reakcji. W końcu wskoczyła jej do kieszeni i zaczęła się w niej szamotać.

Wyciągnęła ją stamtąd kobieca dłoń. Dobre oczy przyjrzały się jej uważnie, a melodyjny głos powiedział, żeby się nie martwiła, bo zaraz zostanie włożona do wody, a potem zaniesiona do najbliższej rzeczki i wypuszczona na wolność.

Merlin w lekkim uśmiechem obserwował, co będzie dalej. Wielu próbowało już pomóc tej kobiecie i zawsze kończyło się tym, że to ona im pomagała. Ciekawe, co zrobi Złota Rybka, żeby zrealizować swoje dyplomowe zadanie i spełnić życzenie tej pani?

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 53

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i w głowie układał melodię. Był kompozytorem i chciał stworzyć leśną wiosenną symfonię. Chłonął całym sobą dźwięki, trele, szelesty, szumy i szemrania, by przetworzyć je później na nuty. Zapatrzył się na świeżutką i zieleń i myślał, jak ją przestawić w swojej melodii. Oczywiście, razem z orzeźwiającym powietrzem. A wiosna i las były bardzo ciekawe, jaką postać przyjmie ta leśna symfonia stworzona przez sympatycznego młodzieńca.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 17

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która jakby nie wiedziała, co robić. Szarpała się, raz w jedną, raz w drugą stronę. Obserwując szamocącą się Rybkę, postanowił jej pomóc. Zapytał, co ją gnębi. Złota Rybka powiedziała, że chce spełnić życzenie rybaka, który ją złowił. Zażyczył sobie, że chce być bogatym człowiekiem. Uznała więc, że sprawi, że w jego życiu pojawi się dużo pieniędzy. Będzie je zarabiał z łatwością. Gdy tylko zaczyna realizować tę wizję, to czuje się sparaliżowana i potężny głos mówi jej, że ma przestać. Okazuje się, że rybak tak bardzo boi się bogactwa, że chce być biedny, kiedy tylko jego sytuacja materialna się choć odrobinę poprawi. Postanowiła więc, że obdarzy go bogactwem biedy. Pomoże mu, żeby był bardziej biedny niż dotąd – ale gdy tylko zaczyna to realizować, to czuje ogromny smutek, chce się jej płakać i słyszy rybaka, który prosi ją o bogactwo. Tak więc zaczyna co chwila realizować to jedną, to drugą wizję i ciągle przerywa działanie. Jest skołatana i już nie wie, co ma z tym fantem zrobić. Merlin zapytał ją, czy rybak mówiąc o bogactwie powiedział, że ma mieć dużo pieniędzy? Rybka odpowiedziała, że nie – bo rzekł tylko, że „chce być bogatym człowiekiem”. Merlin zamyślił się. Po chwili powiedział, żeby Złota Rybka zostawiła rybaka, bo nie powinna realizować życzenia, które już jest spełnione – jeśli ktoś ma w sobie takie sprzeczności, jak ten człowiek, to niewątpliwie jest bardzo bogaty w problemy. I na pewno ma ich aż nadto – dużo więcej niż trzeba.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 52

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i w swoim szkicowniku notował kształty drzew, wijącą się ścieżkę, paprocie i małych śpiewaków, którzy siadali blisko niego na gałęziach, zupełnie jakby pozowali mu do rysunku.

Autor: Ewa Damentka