Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce osiągnął apogeum. Potem woda zaczęła powoli opadać i rozpoczął się odpływ, który odsłonił spory kawał plaży i przedmioty, które zastawiło na niej morze. Właściciel łódki wybrał się na spacer. Wkrótce podszedł do łódki niosąc w obu dłoniach olbrzymi kawał bursztynu. Wziął kubełek, który trzymał w łódce i poszedł znowu. Wrócił z obfitym „połowem”. Już nie martwił się, że nie udało mu się złowić ryb, żona i tak powinna być zadowolona… On również był. Nigdy wcześniej nie widział tak dużych, pięknych kawałków bursztynu.
Autor: Ewa Damentka