Ulice wielkiego miasta – 7

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pies, idący samotnie ulicą, rozweselił się trochę, gdy zobaczył kolorowe odbicia w kałużach. Przystanął i rozejrzał się, szukając pana, któremu przed chwilą uciekł. Podszedł do niego. Pozwolił przypiąć sobie smycz do obroży, a potem spacerowali dalej, zgodnie przemierzając kolejne ulice, aż doszli do domu.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 6

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również młody komar uśmiechnął się do świata, bo dzisiaj pierwszy raz rozwinął swoje skrzydełka.

Autor: Stokrotka

Ulice wielkiego miasta – 5

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również mokry był odgłos opon samochodowych słyszany przez otwarte okno. To był szum kół, który z minuty na minutę się nasilał. Wraz z poprawą pogody huk samochodowy wzrastał.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 4

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również trochę łagodziły skupione twarze demonstrantów, którzy wyszli na ulice, by bronić ważnych dla siebie idei i walczyć o lepsze jutro dla siebie i swoich dzieci. Światła, odbijające się w ulicznych kałużach, oraz kolorowe parasolki dodawały otuchy – jakby mówiły, że jeszcze nie wszystko stracone.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 3

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również czarne parasolki na tym zyskały, bo ładnie wyglądały wśród kolorowych koleżanek.

Autor: Jagódka

Ulice wielkiego miasta – 2

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również szara myszka błyszczała kolorowymi światłami parasolek i cieszyła się, że jest taka barwna, że już nikt nie będzie jej wytykał szarości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 1

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również parasole były mokre. Deszcz był duży, ale krótkotrwały. To, co po deszczu było dobre, to powietrze. Było bardzo świeże i bez kurzu.

Autor: Adam

Lekkie krople deszczu – 58

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było kawałek miejskiej ulicy i chodnika. Samochody wolno przejeżdżały ulicą. Ludzie szybko szli chodnikiem. Ich sylwetki były niewyraźne. Obraz rozmazywał się pod wpływem deszczu i świateł samochodów oraz latarni. Był to całkiem malowniczy widok, wart utrwalenia na płótnie lub w pastelowym rysunku.

Autor: Ewa Damentka

Lekkie krople deszczu – 57

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było trawnik i rosnące na nim drzewa. W ich gałęziach siedziały, przytulając się do siebie, skulone ptaki. Jak deszcz minie, otrząsną skrzydełka i polecą w świat, zajmując się sobie tylko znanymi sprawami. Na parapecie siedział kot i jak zahipnotyzowany wpatrywał się w skrzydlatych sąsiadów. Żałował, że okno było zamknięte, ale dzięki temu ptaki odlecą bezpieczne, natomiast na niego czeka już miseczka z jego ulubioną karmą.

Autor: Ewa Damentka