Ulice wielkiego miasta – 17

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również Babcia Jaga, przemykająca między ludźmi, była zadowolona z deszczu i kolorowych parasolek. Dawno nie była na spacerze. Teraz korzystała z okazji i oddychała pełną piersią, idąc do biblioteki, w której miała nadzieję znaleźć kilka poszukiwanych przez siebie książek.

Autor: Archiwista SC

Ulice wielkiego miasta – 16

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również czarne parasolki na tym zyskały, bo widziały w kałużach swoje odbicia z kolorowymi refleksami rzucanymi przez mniej poważne koleżanki.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 15

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również dzieci czekały, aż przestanie padać. Czekały, by wyjść na rowery. Dostały jednak informację, że musi przestać padać, a po jeździe trzeba będzie wytrzeć rowery do sucha.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 14

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pan na wózku uśmiechnął się, widząc młodą parę obdarzającą się pocałunkami.

Autor: Stokrotka

Ulice wielkiego miasta – 13

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również poprawiały nastrój tym przechodniom, którzy smutnie wpatrywali się w chodnik pod swoimi stopami.

Kolorowe, wesołe plamy odbijały się w kałużach i nie pozwalały zagnieździć się smutkowi. Rozpraszały go. Przechodnie podnosili głowy i rozglądali się dookoła, szukając kolorowych parasolek. Potem uśmiechnięci wędrowali dalej. Niektórzy z nich nawet zaczynali cieszyć się deszczem i drobną mgiełką, która tworzyła się wokół nich. Mimo deszczu – a może raczej dzięki niemu – był to udany, kolorowy dzień.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 12

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również zapach powietrza był podeszczowy. Do tego obiad pod wiatą, z warzywami prosto z ogrodu. Jesień. Wszystko naturalnie w dużej ilości. Szkoda tylko, że już z każdym dniem będzie coraz chłodniej.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 11

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również mokre od deszczu były czapki i kapelusze. W miarę padania stawały się coraz bardziej higroskopijne i pochłaniały coraz więcej wilgoci, aby ochronić głowy przechodniów, bo przecież wiedziały, że ludzie najczęściej przeziębiają się od głowy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 10

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pewna starsza pani, ubrana na czarno, zaopatrzyła się w taką kolorową, jaskrawą parasolkę. Kupując ją, uznała, że w życiu przyda się jej trochę szaleństwa. Teraz szła i z zadowoleniem spoglądała na odbicie swej kolorowej parasolki w miejskiej kałuży.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 9

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pani, sprzedająca kwiaty przed wejściem do metra, próbowała wyeksponować swoje bukiety przeznaczone do sprzedaży. Były to kolorowe astry. Wchodzący do metra nie zwracali jednak uwagi na te kwiaty. Skupiali się bardziej na tym, aby jak najszybciej wejść pod dach i schronić się przed deszczem.

Autor: Anna-Maria

Ulice wielkiego miasta – 8

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również czarne parasole były widoczne. Pod czarnymi parasolami szli głównie mężczyźni. Rowerzyści poruszali się w pałatkach przeciwdeszczowych. Na wsi natomiast beczki napełniały się tzw. wodą deszczową.

Autor: Adam