Ulice wielkiego miasta – 36

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również urozmaiceniem szarości był pobliski koncert na rynku miasta. Pomimo ulewy zespół grał dalej i śpiewał coś o padającym deszczu.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 35

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również można było dostrzec zieleń drzew żywo błyszczącą od deszczu. Dało się słyszeć świergot ptaków, które zaczynały osuszać swoje piórka w słonecznych promieniach – pierwszych po burzy. Jakby w jednej chwili życie znów wróciło na ulice. Słychać było gwar, a śmiejące się dzieci, radośnie skaczące przez kałuże i niekiedy wpadające w nie, „mąciły” bezpowrotnie obraz odbijający się w kałużach.

Autor: Stokrotka

Ulice wielkiego miasta – 34

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również ja się rozweseliłam. Zmęczenie po wielogodzinnej pracy ulotniło się. Oddychałam rześkim powietrzem, szłam sprężystym krokiem do domu, planując, co zrobię z pozostałą częścią popołudnia i nadchodzącym wieczorem.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 33

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również wielki zegar na wieży ratusza smutno zwiesił swoje duże wskazówki w dół. Wskazywał dziewiętnastą dwadzieścia pięć.

Autor: Anna-Maria

Ulice wielkiego miasta – 32

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również mokre od deszczu były ptaki. Deszcz był jednak ciepły, więc ptaki specjalnie nie uciekały pod dachy. Niektóre z nich nawet lądowały w kałużach, chcąc jakby się umyć, czy też napić wody.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 31

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również słońce pomogło w ożywieniu ludzi. Jego promienie przedarły się przez ciężkie chmury i opromieniały przechodniów, budynki, ulice, kałuże i wielobarwne parasolki.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 30

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również błyszczały i rozweselały ludzi miejskie latarnie. W ich świetle widać było twarze przechodniów, a wśród nich twarz mężczyzny, który stał na przystanku w oczekiwaniu na autobus. W ręku trzymał bombonierkę i bukiet kwiatów. Jego twarz była rozweselona. Myślał o żonie, która właśnie dziś obchodzi urodziny. Cieszył się na myśl o byciu razem i na myśl, że rodzina się powiększy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 29

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również wiatr dmuchał całkiem żwawo. Osuszał, ale też słychać było mocno jego szum. Wiele osób założyło czapki czy też kaptury. Przed wieczorem było już sucho i bezwietrznie. Po otwarciu okna miało się wrażenie, że jest cicho. Rano szum samochodów na ulicy oznajmił normalny początek tygodnia.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 28

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również latarnie przeglądały się w kałużach. Robiły to z wielką ochotą, bo rzadko miały taką możliwość.

Autor: Kokoryczka

Ulice wielkiego miasta – 27

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również lekkie rozluźnienie udzieliło się pewnej poważnej pani, która miała wielki kłopot. Jeszcze przed chwilą myślała, że świat się skończył, a ona jest bezradna jak małe dziecko. Teraz zrobiło się jej trochę lżej. Uwierzyła, że sobie poradzi. Szła energicznie, z podniesioną głową i wyprostowanymi ramionami. Uwierzyła, że da sobie radę.

Autor: Ewa Damentka