Mała śnieżynka – 65

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Wiatr wnet ucichł i śnieżynki powoli wirując, opadały na ziemię. Otulały ją i przytulone do siebie tworzyły coraz grubszą warstwę śniegu, chroniąc ziemię przed zimnem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kiedyś dawno dawno temu – 67

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu pomyślał: „To nasz pierworodny”. Przypomniał sobie swego ojca, który pragnął, aby on zrealizował jego niespełnione marzenia. Tata wiedział, że nie może popełnić tego samego błędu. Wyciągnął naukę ze swojego doświadczenia i podjął decyzję, że będzie wspierał syna w jego pragnieniach, marzeniach i dążeniu do jego własnych celów,

Autor: Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 11

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że uczyłaś mnie, odkąd sięgam pamięcią, uczciwości. Wpisałaś ją we mnie tak mocno, że dziś jest ona jedną z moich podstawowych wartości. Dziękuję”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kiedyś dawno dawno temu – 66

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Przed domem rósł piękny, rozłożysty i silny dąb. Ojciec spoglądał na niego co jakiś czas przez okno i myślał, żeby jego mały synek był tak silny jak ów dąb.

Przyszła wiosna i lato. Tata siadał z synkiem pod dębem i opowiadał mu bajki o dzielnych rycerzach, z nadzieją w sercu, że jego synek będzie tak silny, zdrowy i długowieczny jak ten dąb…

I tak się stało. Syn rósł zdrowy, silny i dzielny.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 7

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za Twój piękny głos. Pamiętam, kiedy śpiewałeś w chórze z Orkiestrą Polskiego Radia. Słyszałam Ciebie kilka razy, w radiu. Z przyjemnością Cię słuchałam i byłam z Ciebie dumna. Nadal jestem”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kiedyś dawno dawno temu – 65

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, że syn zostanie piłkarzem i przejmie pasję ojca.

Syn rósł silny i zdrowy. Z czasem objawiał zainteresowanie różnymi dziedzinami, ale daleki był od piłki nożnej. Ojciec zrozumiał, że musi pogodzić się z tym, że syn nie spełni jego oczekiwań.

Z początku było to trudne, ale z czasem coraz życzliwiej myślał o zainteresowaniach syna. Przyszedł moment, kiedy ojciec znalazł w sobie zgodę na to, żeby syn szedł własną drogą. Później nawet się z tego cieszył.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wesołe światełka – 31

Wesołe światełka oplotły miejskie drzewa, budynki i latarnie. Świąteczny nastrój udzielał się nie tylko przechodniom. Bardzo mocno odczuwały go również chmury, które otulały Ziemię spadającymi płatkami śniegu. Było ich coraz więcej i więcej. Nasączały ziemię, nawilżały, poiły i leczyły. A wiosną promienie słońca ogrzały ziemię i wszystko, co w niej było posadzone i posiane rosło i rozkwitało. Nawet ugory ożyły. Wyrosły na nich piękne, kwieciste łąki. Ziemia obfitością plonów okazywała wdzięczność.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała śnieżynka – 63

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr… Tańczyły, jakby były na balu. Cieszyły się, że sprawiają radość ludziom spacerującym i przyglądającym się im. Zbliżał się Sylwester, więc różne panie z zachwytem przyglądały się śnieżynkom, chłonąc ich lekkość i grację, a potem same z lekkością i gracją wirowały na parkiecie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 4

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i, być może z pewnym niedowierzaniem, czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za czas wspólnie spędzony. Za Twoją dobroć i życzliwość. Za piękne chwile. Wiem, nie umiałam okazać Ci swojej miłości. Wstydziłam się. Obawiałam się ją pokazać. Dziś, po wielu latach, gdy odszedł mój mąż, siedzę samotnie przy kominku, oglądam nasze zdjęcia i wracam pamięcią do Ciebie. Dotarło do mnie, jak Twoja miłość, którą mnie obdarzyłeś, zaowocowała w moim małżeństwie, za co jestem Ci bardzo wdzięczna. Kreślę do Ciebie te parę słów z nadzieją, że może się kiedyś spotkamy. Może Ty też siedzisz samotnie w fotelu i rozmyślasz o życiu…”

dla Adama napisała Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 1

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za twą otwartość i miłość, którą się darzyliśmy nawzajem. Za miłość, która owocuje we mnie, pozwala przejść przez trudne chwile mojego życia. Odczuwam ogromną wdzięczność do Ciebie, bo tą miłością nagromadzoną dzięki Tobie mogłam dzielić się z innymi”.

Autor: Danuta Majorkiewicz