Zapomniana czara zwycięstwa – 39

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili obudził się mały karzełek drzemiący w swoim kąciku. Rozejrzał się po pokoju i postanowił robić to, co od wielu wieków robiły karły – pomagać właścicielom mieszkania. Nocą, gdy spali, łatał, czyścił i prasował ich ubrania. Rano budził ich aromatem świeżo zaparzonej kawy i świeżutkich bułeczek, które czekały na kuchennym blacie, gorące i chrupiące. W nocy sprzątał.

Karzełek odmłodniał, a właściciele mieszkania – nie wierzący w żadne czary – zastanawiali się, co się dzieje. Jako pragmatyczni ludzie szybko przestali się dziwić, korzystali z okazji, cieszyli się i jakoś milej im się mieszkało i żyło ze sobą, mimo że jeszcze niedawno myśleli o rozwodzie. A słońce, czara i karzełek cieszyli się i wymyślali kolejne miłe niespodzianki.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 20

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzył je i zdziwiony zobaczył bohaterów książki, którą właśnie czytał. Przywitali się, przedstawili i grzecznie zapytali, czy mogą wejść do środka. Chcieli po prostu podziękować mu, że z zainteresowaniem czyta ich książkę, a przy okazji napić się herbaty i zjeść w jego towarzystwie ciasto, które ze sobą przynieśli. Rozmowa potoczyła się wartko. Z wielką niechęcią żegnali się i zamiast podejść do drzwi, wskoczyli do książki, która leżała na stole. Czytelnik wziął ją do ręki z ciekawością i ostrożnością. Książka stała się skarbem. Jej wartość wzrosła wielokrotnie.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Staruszek z latarnią – 40

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby przywitać się z rodziną, która przyjechała na wakacje. Rodzice z dwójką dzieci już wysiedli z samochodu. Serdecznie przywitali się z nim i dwoma psami, które wybiegły do nich, merdając radośnie ogonami.

Staruszek pomógł przenieść bagaże, podał kolację, rozmawiał, przysłuchiwał się i gdy rodzina poszła już spać, on siedział samotnie przy kominku, rozmyślając, jak dziwnie potrafi układać się życie. Kiedyś miał własną rodzinę, dom i dobrą pracę. Pechowo stracił najbliższych i wszystko, co posiadał. Bezdomny wałęsał się po ulicach wielkiego miasta, rozmawiając z napotkanymi ludźmi.

Nawet nie wiedział, że pewne małżeństwo zaczęło mu się uważnie przyglądać. Rozmawiał z nimi tak jak z innymi. Nie był świadom, że widzieli, jak uratował spod kół samochodu bezdomnego psa. Zdziwił się więc, gdy zaproponowali, żeby razem z tym psem pojechał razem z nimi na wakacje, na ich działkę. A potem zaproponowali, żeby zamieszkał w ich letnim domku i doglądał go w czasie ich nieobecności. Traktowali go, jakby był ich dziadkiem lub pradziadkiem. Jakby od wielu lat znali się i byli rodziną. Takie to dziwne, nieoczekiwane i jednocześnie proste rozwiązanie jego problemów…

Przepełniała go wdzięczność. Jak zwykle pomodlił się o zdrowie, miłość, dobrobyt i szczęście dla swoich dobroczyńców i spokojnie poszedł spać. Wstał o świcie i z radością rozpoczął nowy dzień.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Przydrożny kamień – 39

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przyglądał się im uważnie, przysłuchiwał ich rozmowom.

Pewnego razu usiadły na nim dwa motyle i lekko wachlując się skrzydełkami, opowiadały sobie o cudach, jakie widziały – o dolinach, ogrodach, drzewach i jeziorach. O miastach i wsiach, o ludziach, zwierzętach i gwiazdach. Jeden z motyli powiedział, że słyszał, że w różnych miejscach Ziemi gwiazdy wyglądają zupełnie inaczej. Drugi zastanawiał się, czy ich skrzydełka są na tyle silne, by mogły dolecieć tak daleko, żeby sprawdzić to osobiście.

Motyle wkrótce odleciały, a kamień został sam ze swoimi myślami. Czy prawdą jest to, co mówiły motyle? Gwiazdy, jego wierni przyjaciele, mogą się zmieniać i zupełnie inaczej wyglądać? Pokazywać inne konstelacje niż te, do których się przyzwyczaił?

Postanowił to sprawdzić i wprawił się w ruch. Podróżuje swoim tempem – kilka-kilkanaście ziarnek piasku na stulecie, ale to mu nie przeszkadza. Zyskał cel i sprawdzi, jak wyglądają gwiazdy oglądane z różnych miejsc na Ziemi.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Rozległą dolinę – 43

Rozległą dolinę otulały wieczorne mgły. Na niebie rozświetlały się kolejne gwiazdy, a mała myszka utulała swoje młode do snu. Opowiadała im o magazynach pełnych ziarna i o domkach zbudowanych z żółtego sera, w których serowe były również krzesła, komody i łóżeczka. Bajkom przysłuchiwał się księżyc w pełni, który myszkom zawsze kojarzył się z krążkiem żółtego sera. Księżycowi to nie przeszkadzało, ba nawet trochę bawiło, więc przesłał myszkom odrobinę swoich magicznych sił, które pozwalały wierzyć, że nawet najbardziej niewyobrażalne marzenia mogą się zrealizować. Mama myszka uśmiechnęła się do księżyca, dziękując za pomoc, a jej opowieść nabrała nowego wymiaru. Była bardziej lekka i poetycka. Już nie mówiła o zaspokojeniu głodu, tylko o spełnieniu marzeń… Młode myszki szybko zasnęły. Uśmiechały się przez sen, jakby przeżywały coś wspaniałego.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Niebo rozpogadzało się – 26

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które oświetlało sylwetki płanetników. Kończyli już pranie i wylewali na Ziemię ostatnią wodę z płukania swoich ubrań. Jeszcze tylko sprawdzenie, czy wszystko jest umocowane na swoim miejscu oraz czy każde płaneciątko znajduje się obok swoich rodziców i… gotowe. Mogą ruszać dalej. Spojrzeli przelotnie na ziemię w dole i wyznaczyli nowy kierunek. Popłynęli dostojnie, a miejsce ich burzowych chmur zajęły małe, białe obłoczki.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Morskie fale – 58

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży ocean przekazuje gościom swój wielki dar. Daje im witalność, nadzieję i optymizm. W zamian zabiera ich zmartwienia, bezradność i czarne myśli, które następnie oczyszcza i poddaje transformacji, przemienia w uzdrawiającą energię karmiącą kolejne osoby. Wyspa nie jest zaznaczona na żadnej mapie. Nie rejestruje jej żadne zdjęcie satelitarne. Można tu trafić przypadkiem, najczęściej we śnie. Nie zawsze można tu wrócić, bo jest to Wyspa Zapomnienia, utworzona przez ocean jako dar dla świata. Śniący często nie pamiętają, że ją odwiedzili. Jednak wyspa o nich pamięta i swoim podopiecznym przesyła oczyszczające, uzdrawiające i wzmacniające sny.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Młoda kobieta – 3

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do mocno zadymionej sali. Zobaczyła kobiece postacie, które zaciągały się papierosami lub czymś, co je przypominało. Smętnie snuły się po pomieszczeniu, niektóre próbowały tańczyć, inne podpierały ściany lub kiwały się w przód i w tył, siedząc na wygodnych krzesłach.

Całej tej scenie towarzyszyła łagodna muzyka oraz nastrojowe oświetlenie. Między kobietami chodzili kelnerzy z tacami pełnymi drinków oraz „papierosów”. Jeden z nich podszedł do niej z pytaniem, czy czegoś potrzebuje – wskazując znacząco na kieliszek z mieniącym się rubinowym płynem. Kobieta przecząco pokręciła głową i ze zdziwieniem zobaczyła, że inna kobieta, która weszła za tuż nią, z ochotą przyjęła drinka i z rozjaśnionymi oczami rozglądała się po sali. Kelner gestem ręki zaprosił ją do środka, wskazując jednocześnie wolne miejsce. Nowo przybyła usiadła przy stoliku i szczęśliwa nadal rozglądała się po sali, uśmiechając się do kelnerów i kobiet, które się tam znajdowały.

Młoda kobieta nie wiedziała, co o tym myśleć. Jednak była pewna, że nie zamierza tam dłużej pozostać. Zdecydowanie odwróciła się w kierunku drzwi i zdumiona zobaczyła starszą panią, która uśmiechała się do niej przyjaźnie i z wielką ulgą powiedziała – „Kochana, cieszę się, że nie wpadłaś w tę pułapkę. Klub Anonimowych Księżniczek jest tutaj” – gestem wskazała niepozorne drzwi w kącie sali. Podeszła do nich i otworzyła je, mówiąc – „Serdecznie zapraszam. Długo czekałyśmy. Dobrze, że przyszłaś…”

dla Danusi napisała Brzozowa Bajdulka

Przy pięknej starej toaletce – 56

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że latała jak ptak. Pomagał jej wiatr, który wskazywał ciekawe krainy, warte zwiedzenia. Obleciała prawie całą Ziemię, zatrzymując się na dłużej w kilku miejscach. Ich obraz jeszcze miała pod powiekami. „Szkoda, że we śnie nie można robić zdjęć” – westchnęła – „na szczęście mam wspomnienia”.

Nie wiedziała, że powiedziała to głośno. A właśnie na to czekał skrzat, który zesłał jej ów sen. Mały czarodziej ucieszył się, że sen się spodobał i już obmyślał kolejne. Robił to z wdzięczności. Razem z rodziną ulokował się niedawno w mieszkaniu młodej dziewczyny. Było im tam dobrze, więc chciał się odwdzięczyć za gościnę.

Autor: Brzozowa Bajdulka