Staruszek z latarnią – 40

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby przywitać się z rodziną, która przyjechała na wakacje. Rodzice z dwójką dzieci już wysiedli z samochodu. Serdecznie przywitali się z nim i dwoma psami, które wybiegły do nich, merdając radośnie ogonami.

Staruszek pomógł przenieść bagaże, podał kolację, rozmawiał, przysłuchiwał się i gdy rodzina poszła już spać, on siedział samotnie przy kominku, rozmyślając, jak dziwnie potrafi układać się życie. Kiedyś miał własną rodzinę, dom i dobrą pracę. Pechowo stracił najbliższych i wszystko, co posiadał. Bezdomny wałęsał się po ulicach wielkiego miasta, rozmawiając z napotkanymi ludźmi.

Nawet nie wiedział, że pewne małżeństwo zaczęło mu się uważnie przyglądać. Rozmawiał z nimi tak jak z innymi. Nie był świadom, że widzieli, jak uratował spod kół samochodu bezdomnego psa. Zdziwił się więc, gdy zaproponowali, żeby razem z tym psem pojechał razem z nimi na wakacje, na ich działkę. A potem zaproponowali, żeby zamieszkał w ich letnim domku i doglądał go w czasie ich nieobecności. Traktowali go, jakby był ich dziadkiem lub pradziadkiem. Jakby od wielu lat znali się i byli rodziną. Takie to dziwne, nieoczekiwane i jednocześnie proste rozwiązanie jego problemów…

Przepełniała go wdzięczność. Jak zwykle pomodlił się o zdrowie, miłość, dobrobyt i szczęście dla swoich dobroczyńców i spokojnie poszedł spać. Wstał o świcie i z radością rozpoczął nowy dzień.

Autor: Brzozowa Bajdulka