Staruszek z latarnią – 18

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby sprawdzić, co się stało. Przed chwilą poczuł olbrzymi smród, który zalał całą chatkę. Wpłynął przez otwarte okno. Nigdy wcześniej tego nie było, więc staruszek poza latarnią na wszelki wypadek wziął ze sobą kij, żeby odpędzić intruza, choć nie wiedział, kto to mógł być. Winowajcą okazał się całkiem nieduży skunks. Jakoś dostał się na teren posesji i przyparty przez psa do muru zaczął się bronić, jak tylko umiał. Staruszek zawołał wiernego psa i mocno przytrzymał go za obrożę, a skunks w tym czasie uciekł. Smród jednak został. Wieczór był ciepły. Parne powietrze stało, nie drgnął żaden listek. Staruszek westchnął w duchu, że przydałby się jakiś wiatr, lub przynajmniej wietrzyk, ale trudno było uwierzyć, żeby pogoda nagle miała się zmienić. Otworzył furkę i obydwaj z psem poszli na długi spacer.

Autor: Ewa Damentka