Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby pospacerować z psem. Po prostu pójść w dal i wrócić bez mówienia czegokolwiek. Liczył się marsz. Krok za krokiem. Pies był z tego bardzo zadowolony. Właściciel jakby odzyskał rytm i po powrocie zasnął od razu.
Autor: Adam