Skupiony Merlin – 37

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która pocieszała Merlinka*.

– Czemu on to zrobił? Czy mogę wrócić do mojego świata? – skarżył się bezradny chłopiec.

– Nie wiem kochanie, a twój powrót nie ode mnie zależy – spokojnie odpowiedziała Złota Rybka, przytulając szlochającego chłopca.

– Co się stało? – spytała Kokoryczka.

– Merlinku, co znowu zrobiłeś? – rzeczowo zagadnęła Zyta.

– To nie on – ze smutkiem odpowiedziała Jęczyduszka.

Jęczydusza patrzyła na chłopca z rozpaczą, a Jenczy z namysłem. Ona jedna nie wydawała się ani zaskoczona, ani zasmucona nieoczekiwanym wydarzeniem. Podeszła do Babci Jagi, która właśnie weszła do pracowni.

– Babciu, pozwól, że przedstawię ci mojego Merlinka*.

– Twojego… Merlinka…?

– Zaraz wyjaśnię… – Głos zaczął mówić, ale przerwał nagle. Słychać było tylko jego głęboki oddech, jakby chciał uporządkować myśli.

Złota Rybka z chłopcem podeszła do Jenczy i razem stanęli przed Babcią Jagą.

– Babciu, to Merlinek* ze świata, z którego do was przybyłam – kontynuowała Jenczy.

– Eksperymentowaliśmy, czy uda się nam wymieniać informacjami – wyjaśnił Głos – wspólnie z drugim Głosem* uznaliśmy, że na początek doprowadzimy do spotkania dwojga uczniów.

– To wiem – przerwała mu Babcia Jaga – ustaliliśmy, że spróbujecie zorganizować kilkuminutowe spotkanie Jagódek lub Merlinków.

– Merlinek nalegał, że chce pierwszy, ale nie przewidzieliśmy, że miał własne plany, sprzeczne z naszymi – wyjaśniał dalej zakłopotany Głos.

– Jakie?

– Wepchnął Merlinka* do naszego świata, a sam udał się do świata Jenczy – wyjaśnił Głos.

Merlinek* zatrząsł się, a Złota Rybka mocno go przytuliła. Patrzyła błagalnie na Babcię Jagę, która powiedziała:

– Chłopcze, witamy w naszej szkole. Czuj się jak u siebie w domu. Jagódka i Jęczyduszka zaprowadzą cię do twojego pokoju, a ja niedługo przyjdę.

Widząc, że Merlinek* nie poruszył się, dodała:

– Złota Rybka pójdzie razem z wami.

Złota Rybka, Jęczyduszka i Jagódka wyszły razem z chłopcem.

Pozostałym w pracowni Babcia Jaga kazała rozejść się do swoich zajęć i obiecała, że wszyscy spotkają się w dużej sali przed kolacją i omówią ostatnie wydarzenia.

Wkrótce zostali tylko we czwórkę: Babcia Jaga, Głos, Jenczy i Merlin.

– Nie wydajesz się zaskoczona – Głos odezwał się do Jenczy.

– W naszej szkole od dawna znana była przepowiednia, że dojdzie do wymiany dwojga uczniów i że wasz uczeń uratuje nasz świat – cicho odpowiedziała Jenczy.

– Merlinek? – zapytał zaskoczony Głos – trudno mi w to uwierzyć. Jest lekkomyślny, a ostatnio staje się coraz bardziej złośliwy i okrutny. Musiałem chronić wiele osób przed jego „żartami”.

– Nie wiemy, czy to jego dotyczy przepowiednia – cicho powiedziała Babcia Jaga i zapytała Merlina:

– Co sądzisz o nowym Merlinku*?

– Złości mnie.

– Czemu – zapytała Złota Rybka, która właśnie weszła do sali – przecież jest taki słodki. I wydaje się być dobrym dzieckiem.

– Właśnie dlatego – warknął Merlin – nie widzę w nim charakteru. Jest posłusznym mazgajem. Łatwo dał się podejść naszemu Merlinkowi.

– Myślę, że w czasem zmienisz zdanie, a na razie poprosimy, żeby zaopiekował się nim Młody Adept – oznajmiła Babcia Jaga i dodała – proszę nas wszystkich, żebyśmy pomogli nowemu Merlinkowi* zaaklimatyzować się w naszej szkole. Ciebie również to dotyczy – powiedziała, patrząc surowo na Merlina.

Autor: Archiwista SC