Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która jakby nie wiedziała, co robić. Szarpała się, raz w jedną, raz w drugą stronę. Obserwując szamocącą się Rybkę, postanowił jej pomóc. Zapytał, co ją gnębi. Złota Rybka powiedziała, że chce spełnić życzenie rybaka, który ją złowił. Zażyczył sobie, że chce być bogatym człowiekiem. Uznała więc, że sprawi, że w jego życiu pojawi się dużo pieniędzy. Będzie je zarabiał z łatwością. Gdy tylko zaczyna realizować tę wizję, to czuje się sparaliżowana i potężny głos mówi jej, że ma przestać. Okazuje się, że rybak tak bardzo boi się bogactwa, że chce być biedny, kiedy tylko jego sytuacja materialna się choć odrobinę poprawi. Postanowiła więc, że obdarzy go bogactwem biedy. Pomoże mu, żeby był bardziej biedny niż dotąd – ale gdy tylko zaczyna to realizować, to czuje ogromny smutek, chce się jej płakać i słyszy rybaka, który prosi ją o bogactwo. Tak więc zaczyna co chwila realizować to jedną, to drugą wizję i ciągle przerywa działanie. Jest skołatana i już nie wie, co ma z tym fantem zrobić. Merlin zapytał ją, czy rybak mówiąc o bogactwie powiedział, że ma mieć dużo pieniędzy? Rybka odpowiedziała, że nie – bo rzekł tylko, że „chce być bogatym człowiekiem”. Merlin zamyślił się. Po chwili powiedział, żeby Złota Rybka zostawiła rybaka, bo nie powinna realizować życzenia, które już jest spełnione – jeśli ktoś ma w sobie takie sprzeczności, jak ten człowiek, to niewątpliwie jest bardzo bogaty w problemy. I na pewno ma ich aż nadto – dużo więcej niż trzeba.
Autor: Ewa Damentka