Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która weszła właśnie do pokoju. Wyglądała mizernie, jakby była bardzo zmęczona. Merlin podsunął jej fotel i podał kubeczek z orzeźwiającym napojem.
– Było ciężko, czy bardzo ciężko? – zapytał.
– Okropnie – odpowiedziała Złota Rybka – składali reklamacje i nie chcieli mnie puścić.
– Czemu nie odpłynęłaś – zainteresowała się Kokoryczka.
– Bo Złote Rybki służą ludziom, wróżkom i czarodziejom – odparła Złota Rybka i po chwili zastanowienia dodała – w twoim świecie też powinny być moje kuzynki.
– Chyba są, ale myślę, że mają lżejsze zadanie niż ty.
– No, nie wiem… – Złota Rybka mówiła z lekkim powątpiewaniem – mam szukać ludzi, odkryć jaką mają potrzebę i zaproponować, że spełnię ich marzenia.
Kokoryczka patrzyła na Złotą Rybkę z otwartymi ustami i oczami wielkimi jak spodki od filiżanki. Merlin, widząc jej reakcję, zapytał:
– Czy w twoim świecie Złote Rybki pracują inaczej?
Kokoryczka uśmiechnęła się z zakłopotaniem i wyjaśniła:
– Według naszych baśni, to człowiek ma złowić Złotą Rybkę, która może spełnić tylko trzy jego życzenia – i to dopiero po tym, jak ją z powrotem wypuści do morza, rzeki lub jeziora.
Teraz Merlin i Złota Rybka patrzyli na Kokoryczkę z otwartymi ustami. Całe życie spędzili w świecie magii i czarów, ale takiej bajki jeszcze nie słyszeli…
Autor: Archiwista SC