Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który spokojnie szedł. Rytm jego codziennego życia przeplatał się z gorącym słońcem i rozległością pustyni. Urozmaiceniem, bardzo lubianym przez wielbłąda, były odwiedziny w oazie. Tu mógłby spędzić całe życie, ale nikt nie pytał go o zdanie, więc wielbłąd robił to, co zaplanował jego właściciel. Ponieważ był pogodnym wielbłądem, wędrował, z ciekawością przyglądając się pustyni i jej mieszkańcom. Turystów ignorował, bo nie wydawali mu się interesujący – hałaśliwi i zbyt szybko się zmieniali. Trudno byłoby ich wszystkich zapamiętać. Za to pustynia, to co innego – dumna, ogromna, wzbudzająca respekt…, na niej wielbłąd czuł się dobrze, bo był u siebie, we własnym domu…
Autor: Ewa Damentka