Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy budził się i krew w jego żyłach płynęła trochę szybciej. Przypominał sobie dawne czasy, kiedy z ciekawością przemierzał świat i teraz z nie mniejszą ciekawością obserwował podróżnych i przysłuchiwał się ich rozmowom, mimo że te niewiele się zmieniły. Od początku świata ludzie rozmawiają o tym samym – kłócą się i godzą, boją się i nabywają ufności, że podróż przebiegnie i skończy się szczęśliwie, ustalają trasę, dzielą się nowinkami ze świata i pokazują sobie ciekawe przedmioty. Kamień ożywa wtedy i przelotnie zastanawia się, czy znowu nie ruszyć się ze swojego miejsca. Potem wszystko wraca do normy. Kamień trwa, a życie toczy się obok niego.
Autor: Ewa Damentka