Przez kawiarniane okno – 59

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mała biedronka, która nie wiedzieć czemu, postanowiła przejść się chodnikiem. Była oszołomiona gwarem ulicy i wielkoludami, które nad nią przechodziły. Już myślała, że zostanie zdeptana, ale na szczęście trafiła na przestrzeń pod obcasem. Gdy masa ludzi przystanęła, czekając na zielone światło, biedroneczka uleciała do góry. Znalazła jedno z nielicznych drzew na placu i stamtąd, z bezpiecznej odległości, ciekawie przyglądała się osobom przechodzącym przez ulicę. Tłum przechodniów skojarzył się jej z mrówkami, po namyśle uznała jednak, że ludzi na tym placu jest więcej niż mrówek w mrowiskach, które kiedyś odwiedzała.

Autor: Ewa Damentka