Trzymasz w dłoniach – 21

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i, być może z pewnym niedowierzaniem, czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za pewność roztaczania kręgu i świadomości, że mogę tam wsunąć choćby stopę”.

dla Adama napisała Magda z Dachu

Trzymasz w dłoniach – 20

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za możliwości. Nigdy mnie nie ograniczałaś. Dawałaś mi przestrzeń i wolność wyboru. Mogłam swobodnie poznawać siebie i wybierać swoją drogę”…

Skończyłam pisać to opowiadanie i rozmarzyłam się. Życzę każdemu rodzicowi, nauczycielowi, coachowi, każdemu wychowawcy, żeby choć raz w życiu dostał podobny list.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 70

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Przepiękny obraz… Trudno było mi oderwać od niego wzrok. Malarz zawarł w nim piękno, ciepło rodzinne i magię świątecznego czasu. Rodzice mieli współczesne ubrania, siedzieli w nowoczesnym mieszkaniu, ale jednocześnie wyglądali na uduchowionych i ponadczasowych ludzi, którzy dają sobą świadectwo nadziei i wielkiej nowiny, że Bóg ciągle dba o nas, o swoje dzieci… i obdarza nas darami: życia, nadziei, wiary, miłości i wspólnoty, jaką stanowi kochająca się rodzina.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 47

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do najdalszych zakątków parku przez otwarte okna kawiarni, w której występowała harfistka. Ptaki wśród gałęzi drzew kwiliły wesoło w rytm delikatnego dźwięku harfy. Spacerowicze stąpali subtelnie, w ciszy, chodząc dookoła kawiarni, słuchając przepięknego koncertu – połączenia kojących dźwięków harfy, śpiewu ptaków i delikatnego szumu wiatru. A wierzba rosnąca na brzegu stawu muskała swymi gałęziami taflę wody.

dla Darii napisała Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 19

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że miałeś ciekawość świata. Ciekawość poznawania. Ciekawość podróżowania. Dziś uświadamiam sobie, że tę ciekawość mam i ja – pragnienie podróżowania, zwiedzania i zdobywania wiedzy o świecie. Wdzięczna Ci jestem też za to, że tak bardzo lubiłeś być w towarzystwie. Rozmawiać i wykorzystywać w rozmowach swoją wiedzę. Miło mi było słuchać, jak rozmawiałeś z ludźmi”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 18

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za błyszczące talerze, które są czyste. Jasne firanki, gdy jest potrzeba ich wywieszenia. Też są dobre kotlety mielone ze świeżego mięsa. Odpowiednio przygotowane”.

Autor: Adam

Trzymasz w dłoniach – 17

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za piękno Twoich słów, metaforyczność Twoich opowiadań i poezję, którą wlewasz do mojego życia”.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 69

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu spoglądał też przez okno na ziemię otuloną śniegiem. Wiedział, że syn otulony miłością rodziców będzie zdrowo wzrastał, podobnie jak z ziemi otulonej śniegiem na wiosnę będzie wzrastać ziarno i da nowy plon.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała śnieżynka – 66

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr… Trudno było oderwać wzrok od tego obrazka. Urok spadających śnieżynek przesłonił scenę, której towarzyszył.

Film i jego fabuła oraz perypetie bohaterów odeszły na dalszy plan. Śnieżynki zachwyciły mnie i spowodowały, że moje myśli popłynęły w stronę zimowej krainy, w której spadają wirujące śnieżynki, a uroku dodają im jeszcze światła miejskich latarni.

Autor: Ewa Damentka