Trzymasz w dłoniach – 32

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że jesteś przy mnie i ze mną. Towarzyszysz mi w różnych chwilach. Wspierasz samą swoją obecnością. Wspierasz również słowami. Nie oceniasz mnie i nie krytykujesz. Wspierasz i pozwalasz doświadczać. Trwasz przy mnie niezależnie od sytuacji. Udowadniasz mi, że miłość nie zna ograniczeń i nie ma końca. Jest wieczna”.

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 8

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc, rosnąc dalej, zrzuciły pokrywkę z garnka i wydostały się w postaci płynącego rzadkiego ciasta na zewnątrz. Z tego ciasta miała powstać puszysta pizza, lecz niedopatrzenie kuchcika zniweczyło plany szefa kuchni.

dla Adama napisał AMK

Trzymasz w dłoniach – 31

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że bardzo mnie irytowałaś. Zazdrościłam Tobie wszystkiego – urody, mądrości, zdolności i skuteczności. Zawzięłam się. Nie chciałam być gorsza od Ciebie. Dzięki temu żyję teraz dużo lepiej, niż żyłabym, gdybym nie chciała wykazać, że nie jestem od Ciebie gorsza. Nie podpisuję się, bo chcę, żebyś sama zgadła kim jestem. Może po latach rozpoznasz moje pismo… Dałam je przyjacielowi z prośbą, by wysłał mój list wiele lat po jego napisaniu…. A może zgadnij, kim jesteśmy? Kim my wszyscy jesteśmy? Myślę, że większość postępowała tak jak ja. Prawie każde z nas Ci zazdrościło”.

Autor: Jagoda

Ambitne drożdże – 6

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc skupiały przy sobie wszystko, co im służyło. Ilość surowców i dóbr jest jednak ograniczona, więc tylko z tego powodu niemożliwym było, aby urosły one na cały glob.

Autor: Adam

Przez kawiarniane okno – 59

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mała biedronka, która nie wiedzieć czemu, postanowiła przejść się chodnikiem. Była oszołomiona gwarem ulicy i wielkoludami, które nad nią przechodziły. Już myślała, że zostanie zdeptana, ale na szczęście trafiła na przestrzeń pod obcasem. Gdy masa ludzi przystanęła, czekając na zielone światło, biedroneczka uleciała do góry. Znalazła jedno z nielicznych drzew na placu i stamtąd, z bezpiecznej odległości, ciekawie przyglądała się osobom przechodzącym przez ulicę. Tłum przechodniów skojarzył się jej z mrówkami, po namyśle uznała jednak, że ludzi na tym placu jest więcej niż mrówek w mrowiskach, które kiedyś odwiedzała.

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 5

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zapisały się na kurs karate. W białych kimonkach, z białym pasem, zaczęły uczyć się kroków, blokad i układów ruchów. Trenerzy zadbali o ich kondycję fizyczną i dla każdego przygotowali ćwiczenia korygujące. Drożdże po raz pierwszy w życiu poczuły, że ktoś się nimi zaopiekował. A kiedy obserwowały pokaz całej grupy, urządzony dla rodziców, zobaczyły olbrzymi postęp swój i innych uczniów. Poczuły też satysfakcję i siłę zgodnej współpracy. Zmieniły plany – już nie chcą podbijać świata. Chcą, by świat był coraz lepszy i piękniejszy, a one w tym celu będą pracować i współpracować z każdym, kto zechce.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 30

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, jaka jesteś. Za Twoje wartości, bo są to wartości bardzo szlachetne. Dziękuję za ciepło i delikatność, które z Ciebie wypływają i za wrażliwość na ludzi”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morskie fale – 54

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży przed kilkoma tygodniami wielkie żółwice złożyły jaja do wykopanej jamy. Potem otuliły cały żłobek, aby reszty dokonał czas i przyroda.

Nagle plaża ożyła. Spod piasku maleńkie żółwie dzieci, dzielnie machając przednimi łapkami, zaczynały swój bieg ku morzu. Niewiele z nich przetrwało na plaży i w głębinach oceanu, ale te ocalone po wielu latach wróciły na plażę swojego urodzenia. Podobnie jak ich matki, wielkim wysiłkiem złożyły swoje jaja. Tak domknął się wielowiekowy rytuał i zamknął cykl narodzin.

dla Darii napisała Magda z Dachu