Polną drogą – 58

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył galopującego siwego konia. Po chwili koń zwolnił, a następnie zatrzymał się i zaczął skubać trawę. Po pewnym czasie znowu biegał po wielkiej łące. Wędrowiec zrozumiał, że w swoim życiu zapomniał o zabawie i spontaniczności. Uznał, że nie znajdzie ich gdzieś w wielkim świecie, bo tego trzeba poszukać w samym sobie. Zawrócił więc do domu, pamiętając o cudownym galopie siwego konia.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 41

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za Twoje uśmiechnięte oczy. Radość o poranku i w ciągu całego dnia. Za Twoje poczucie humoru, za życzliwość nie tylko do mnie, ale też do całego świata. Do ludzi, zwierząt, ptaków. Wdzięczność za wszystko pozytywne w Twoim życiu. Za to, że potrafisz dziękować za to, co otrzymujesz, że potrafisz dzielić się ze mną swoimi i moimi radościami. Za ciepło i delikatność Twoich rąk. Dziękuję”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przy pięknej starej toaletce – 55

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest rzeką. Płynęła od źródeł do samego morza. Przewoziła statki, łodzie i kajaki, a nawet barki mieszkalne. Pomagała ludziom, którzy w niej pływali. Opiekowała się rybami i innymi stworzeniami, które w niej mieszkały. Było to niesamowite przeżycie…

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 26

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zdrowo się odżywiały, uprawiały sporty, unikały kurzu, spalin i przeciągów. Aż nagle, trywialnie, wylądowały w koszu na śmieci, wraz z innymi starymi produktami wyrzuconymi podczas porządkowania szafek i odmrażania lodówki.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 57

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył małego chłopca, który puszczał bączka na ścieżce. Kolorowa zabawka wirowała i brzęczała, kręcąc się wokół własnej osi. Gdy trafiała na pobocze, zaplątywała się w trawy, milkła i przewracała się. Chłopczyk za każdym razem starał się tak ustawiać zabawkę, by poruszała się po utwardzonej ścieżce i bardzo się cieszył, gdy bąk długo się kręcił.

Wędrowiec przystanął, potem przysiadł i zaczął się zastanawiać, co też Los chce mu powiedzieć. Nawet nie zauważył, że chłopczyk oddalił się. Na ścieżce leżał tylko jego bączek – blaszany, pomalowany w kolorowe paski.

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 25

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc spuchły tak bardzo, że wypełniły całe pomieszczenie, w którym się znajdowały. Wypłynęły na klatkę schodową i na ulicę. Nie przewidziały jednak, że na dworze jest ogromny upał, który wysysał całą napotkaną wilgoć. Drożdże szybko zamieniły się w proszek rozwiewany przez wiatr.

Autor: Jęczydusza

Trzymasz w dłoniach – 40

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i, być może z pewnym niedowierzaniem, czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za parę lat, w czasie których mogłam przy Tobie wzrastać”.

dla Adama napisała Paulina Majewska

Ambitne drożdże – 24

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc starały się nie zmarznąć. Wysłały list do placków ziemniaczanych i do rosołu. Miały nadzieję, że otrzymają jakąś radę – informację przydatną do tego, co zamierzały zrobić.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 58

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i w końcu zdusiło ciemność. Rozlało się, przynosząc ulgę i ukojenie. Ciekawe, na jak długo starczy nam zapału, by je pielęgnować?

Autor: Ewa Damentka