Ambitne drożdże – 30

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc były bardzo przejęte. Gdy mleko zapytało, co zrobią z tym światem, gdy go już zdobędą, drożdże nie wiedziały, co odpowiedzieć. Speszyły się bardzo i… wyszedł zakalec.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 4

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która szamotała się w swoim akwarium i co chwila próbowała z niego wyskoczyć.

– Głupia ryba – ze złością powiedział Merlinek – nie wie, że umrze bez wody?

– Nie taka głupia – mruknął Merlin – pamięta ocean i wie, że akwarium jest więzieniem.

– Jak do nas trafiła? – pytanie Kokoryczki zawisło w powietrzu.

– Nie jestem pewna – szepnęła Babcia Jaga – po prostu nagle się zjawiła, tak jak ty.

Kokoryczka, słysząc to, bez namysłu podeszła do akwarium. Mimo okrzyków oburzenia zdjęła pokrywę, a Złota Rybka natychmiast wyskoczyła z wody. Gdy tylko jej łuski dotknęły podłogi, zaczęła zmieniać postać.

Po chwili oczom zdumionych obserwatorów ukazała się kobieta, która następnie przemieniła się w niedźwiedzia, żuczka, jednorożca, kolejną Złotą Rybkę, a potem znowu stała się kobietą. Jej niebieskie oczy patrzyły ze złością.

Dokładnie przyglądała się zdumionych nauczycielom i uczniom, a jej twarz stopniowo łagodniała.

– Chyba wreszcie trafiłam we właściwe miejsce – odezwała się z ulgą…

Autor: Archiwista SC

Trzymasz w dłoniach – 43

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci z to, że odwiedzasz nas w naszej głuszy. Razem z mężem żyjemy odseparowani od świata – ostatni Robinsonowie mieszkający w sercu głuchego lasu, być może ostatniego w naszym kraju. Lasu niedostępnego dla innych ludzi – przynajmniej tak się nam wydawało. Myśleliśmy, że świat o nas zapomniał, a przyszłaś Ty i przychodzisz systematycznie. Nie narzucasz się, zawsze mamy niedosyt, gdy się z nami żegnasz. Nie dajesz o sobie zapomnieć i wlewasz nadzieję, że może są też inni ludzie podobni do Ciebie. Może jednak wyjdziemy z tego lasu, by wrócić do was, do waszego świata. Nie wiem. Wiem natomiast, że przynosisz nadzieję i przestrzeń. Bardzo Ci za to dziękuję. Oboje dziękujemy”.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 59

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył małą dziewczynkę z wielkim koszem grzybów. Stała przy ścieżce, jakby na kogoś czekała. Obojętnie przyjrzała się wędrowcowi i czekała dalej. Wędrowiec minął ją, a następnie usiadł przy drodze i udawał, że naprawia buty. W tym czasie dyskretnie ją obserwował. Wkrótce do dziewczynki podeszła starsza pani z drugim koszem grzybów. Postawiła go przy dziewczynce i zniknęła, by po chwili przytaszczyć trzeci kosz. I wtedy na ścieżce pojawił się niebieski samochód. Jego kierowca schował grzyby do bagażnika. W tym czasie staruszka z dziewczynką wsiadły do środka. Wkrótce samochód skręcił w ledwo widoczną ścieżynkę, przejechał przez łąkę i zniknął za pagórkiem.

Na ścieżce, w miejscu gdzie stała dziewczynka, wyrósł dorodny borowik. Wędrowiec delikatnie wyciął go, pozostawiając grzybnię. Schował grzyb do swojej sakwy i powędrował dalej.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 42

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za tzw. atletyczny sposób myślenia. Są proste zasady i tego trzeba się trzymać. Jak się uprzeć, to dla zasady, czy dla czegoś przyszłościowego. Czajnik – szklanka – herbata – to są logiczne połączenia. Gdzie jeszcze szukać logiki i sensu”?

Autor: Adam