Lekkie krople deszczu – 57

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było trawnik i rosnące na nim drzewa. W ich gałęziach siedziały, przytulając się do siebie, skulone ptaki. Jak deszcz minie, otrząsną skrzydełka i polecą w świat, zajmując się sobie tylko znanymi sprawami. Na parapecie siedział kot i jak zahipnotyzowany wpatrywał się w skrzydlatych sąsiadów. Żałował, że okno było zamknięte, ale dzięki temu ptaki odlecą bezpieczne, natomiast na niego czeka już miseczka z jego ulubioną karmą.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 9

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która z kolei bacznie obserwowała swoich uczniów. Jeden z nich złamał główną zasadę, jaką kierują się Złote Rybki – zaszkodził swojemu klientowi, zamiast mu pomóc. Inni uczniowie, widząc to, nie potrafili mu przeszkodzić, ani podjąć działań naprawczych. Teraz każde z nich, bojąc się bury i tego, że może oblać test, udawało, że nic nie widziało i nie słyszało. Nie wiedzieli, że ich zadanie było przeprowadzane w wirtualnej rzeczywistości, a cała grupa uważnie obserwowana przez Złotą Rybkę i Merlina.

Złota Rybka, stojąc przed swoimi podopiecznymi, głęboko i powoli oddychała, usiłując znaleźć jakieś rozwiązanie, które będzie najlepsze dla wszystkich. Jej myśli fruwały wokół niej – wyraźne i kolorowe. Po serii głębokich oddechów ich taniec spowolnił, a najbliżej Złotej Rybki znalazły się myśli: „daj sobie i im czas”, „poczekaj”, „nie śpiesz się z osądami i decyzją, co zrobić z tym testem”.

Złota Rybka popatrzyła spokojnie na swoich uczniów i zakończyła zajęcia, zadając im pracę domową. Uśmiechnęła się do nich serdecznie – a ich strach i napięcie zaczęły się ulatniać. Jęczyduszka zapytała nieśmiało, co można zrobić, żeby pomóc skrzywdzonemu klientowi. Złota Rybka spokojnie odrzekła, że zajmie się tym wraz z innymi nauczycielami, natomiast kiedyś, kiedy opadną emocje, spokojnie omówią tę sytuację na lekcji.

Patrząc na uczniów sformułowała wyraźne życzenie – unoszące się wokół niej i wypełniające całą przestrzeń – życzenie spokoju, życzliwej ciekawości i równowagi, żeby uczniowie przestali się bać i mogli wyciągać lekcje ze zdobytego przed chwilą doświadczenia.

Merlin, patrząc z uznaniem na Złotą Rybkę, pomyślał, że ona sama chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że właśnie zaliczyła swój własny test. Jeszcze przed chwilą jej nie dowierzał. Dziwiło go, że łatwo zdobyła zaufanie innych nauczycieli, którzy chcieli, by została jedną z nich. Merlin bardzo mocno protestował i zgodził się tylko na kilka lekcji zakończonych testem. Postawił warunek, że on i tylko on będzie superwizorem Złotej Rybki. Nauczyciele z niechęcią przyjęli też jego kolejny warunek, że jeśli Złota Rybka nie zdobędzie jego zaufania, to przestanie uczyć w Szkole Czarowania.

Widząc ją w akcji, zmienił zdanie na jej temat. Niepokój zniknął, a Merlin uznał, że Złota Rybka sprawdzi się jako nauczycielka. „To mamy już komplet” – pomyślał – „możemy rozpoczynać pełne kształcenie naszych podopiecznych”. Gdzieś w głowie jeszcze tłukła mu się natrętna myśl, której bardzo nie chciał zauważyć – „możemy zaczynać też kształcenie nas samych – ja również muszę się dużo nauczyć”.

Autor: Archiwista SC

Skupiony Merlin – 8

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która zaproponowała mu, że spełni jego trzy życzenia, jeśli zabierze ją z tego brudnego strumienia do domu.

Nie wiedział, czy ma wierzyć, jakby nie było swojej konkurencji. „Może ona chce się podstępem dostać do mojego domu i podpatrzeć mikstury?” – myślał Merlin.

Autor: Anna-Maria

Ciemność zgęstniała – 59

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i budując wiarę, a nawet pewność, że światło znowu zwycięży. Nie wiem, czemu ciemność rośnie w siłę, ale mam wiarę, że światło da jej radę. Zdarzało się to już tyle razy, że trzeba wierzyć, że tym razem też się uda. Może tylko powinniśmy pomagać światłu, żeby nie musiało walczyć samo? Kiedy ludzie zobaczą, że więcej ich łączy niż dzieli, to utorują drogę światłu i świetlistej miłości, a wtedy będzie nam lżej, lepiej i jaśniej.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 7

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która czekała, aż poprosi ją o pomoc. Lubiła pomagać ludziom, ale oni czasami zapominają lub wstydzą się poprosić. Merlin miał na utrzymaniu rodzinę. Niedawno stracił pracę i świat mu się zawalił. Siedział skupiony nad brzegiem jeziora i wpatrzony w Złotą Rybkę budował w sobie odwagę, by poprosić, oraz nadzieję, że rybka mu pomoże.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ambitne drożdże – 31

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc razem ze zjedzonym ciastem weszły do brzucha kobiety, która nie mogła zajść w ciążę, a wraz z mężem bardzo pragnęła mieć dziecko. Plemniczek nie mógł połączyć się z jajeczkiem, bo było za małe. Więc drożdże przedostały się do jajeczka, dzięki czemu ono urosło i możliwe stało się zapłodnienie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Skupiony Merlin – 6

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która nagle zaczęła zmieniać kolor. Złote łuski odpadały jedna po drugiej, a te nowe, które się właśnie odsłaniały, były czerwono-pomarańczowe ze złocistym połyskiem. „Dziwy niepojęte” – pomyślał Merlin, zastanawiając się, czym jeszcze Złota Rybka go zaskoczy.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 44

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za Twoją pasję, jaką jest wędkarstwo. Te Twoje opowieści o wędkarzach i ich przygodach przykuwają moją uwagę. Pochłaniają mnie całą. Jesteś mistrzem skupiania uwagi na tym, co mówisz, a mówisz ciekawie i z dozą humoru, Twojego humoru, który bardzo lubię”.

Autor: Danuta Majorkiewicz