Ulice wielkiego miasta – 17

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również Babcia Jaga, przemykająca między ludźmi, była zadowolona z deszczu i kolorowych parasolek. Dawno nie była na spacerze. Teraz korzystała z okazji i oddychała pełną piersią, idąc do biblioteki, w której miała nadzieję znaleźć kilka poszukiwanych przez siebie książek.

Autor: Archiwista SC

Ambitne drożdże – 48

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc rozlały się na nieurodzajnej ziemi, którą porzucił gospodarz, bo nic nie chciało na niej rosnąć. Nawet nie jeździł na ugór i przestał się nim interesować. Ale pewnego razu coś go tchnęło, aby tam pojechać i był bardzo zdziwiony, że na jego ugorze urosło piękne zboże.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 16

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również czarne parasolki na tym zyskały, bo widziały w kałużach swoje odbicia z kolorowymi refleksami rzucanymi przez mniej poważne koleżanki.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 35

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która pływała sobie tuż pod powierzchnią wody. Tam było najcieplej. Ciepło jest dobre. Ciepła woda ma jednak mniej tlenu, a zimna więcej. Ryby to wiedzą i bezbłędnie znajdują najlepsze miejsca w akwarium.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 15

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również dzieci czekały, aż przestanie padać. Czekały, by wyjść na rowery. Dostały jednak informację, że musi przestać padać, a po jeździe trzeba będzie wytrzeć rowery do sucha.

Autor: Adam

Delikatna mgiełka – 65

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły rozpoczynał się zwyczajny dzień. Ludzie zajmowali się swoimi sprawami i rzadko kiedy zwracali uwagę na otaczające ich piękno. Jednak dziś skowronek śpiewał tak pięknie, że wiele osób przystawało na chwilę, by go posłuchać. Potem znowu wrócili do swoich zajęć, ale może w przyszłości znowu zatrzymają się, by posłuchać śpiewu skowronka?

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 14

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pan na wózku uśmiechnął się, widząc młodą parę obdarzającą się pocałunkami.

Autor: Stokrotka

Skupiony Merlin – 34

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która pływała spokojnie, nieświadoma zainteresowania, jakie wzbudza.

Merlin, stary doświadczony kot, próbował się do niej dostać, ale jego zapobiegliwi właściciele, przykrywając akwarium metalową siatką, zadbali, żeby nie mógł wsadzić łapki do wody. Więc na razie siedział i obserwował, a w jego kociej głowie układały się kolejne plany.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 13

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również poprawiały nastrój tym przechodniom, którzy smutnie wpatrywali się w chodnik pod swoimi stopami.

Kolorowe, wesołe plamy odbijały się w kałużach i nie pozwalały zagnieździć się smutkowi. Rozpraszały go. Przechodnie podnosili głowy i rozglądali się dookoła, szukając kolorowych parasolek. Potem uśmiechnięci wędrowali dalej. Niektórzy z nich nawet zaczynali cieszyć się deszczem i drobną mgiełką, która tworzyła się wokół nich. Mimo deszczu – a może raczej dzięki niemu – był to udany, kolorowy dzień.

Autor: Ewa Damentka