Ulice wielkiego miasta – 29

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również wiatr dmuchał całkiem żwawo. Osuszał, ale też słychać było mocno jego szum. Wiele osób założyło czapki czy też kaptury. Przed wieczorem było już sucho i bezwietrznie. Po otwarciu okna miało się wrażenie, że jest cicho. Rano szum samochodów na ulicy oznajmił normalny początek tygodnia.

Autor: Adam

Ambitne drożdże – 53

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc nabierały sił, przybierały na wadze, wielkości, próżności i zapatrzeniu w siebie… A że stały się już bardzo zadufane w sobie i miały poczucie nieomylności – przestały doceniać rosnących w siłę przeciwników i wkrótce zmuszone przez nich zostały do ODWROTU.

Autor: Ewa Majewska

Kolorowa pocztówka – 2

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i przywoływała wspomnienia z własnych wakacji, gdzieś w jakimś uroczym zakątku. Dawała radość, bo przysłał ją przyjaciel. Dawała też nadzieję. A przede wszystkim przynosiła rozmach i przestrzeń. Świat jest mniejszy, niż myślimy, a nasze możliwości dużo większe, niż się nam wydaje.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 42

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która skubała roślinki. Było w nich coś smacznego. Woda falowała, a rybka pływała od jednej roślinki do innej. Obserwator miał wrażenie, jakby czas stanął w miejscu.

Autor: Adam

Ambitne drożdże – 52

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc coraz częściej z domowych kuchni przenosiły się do przemysłowych piekarni. Potem, dobrze wypieczone z mąką i jajkami, w postaci różnych produktów, zwiedzały sklepy, a następnie mieszkania na całym świecie. Miały satysfakcję i myślały, że rzeczywiście zdobyły cały świat.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 28

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również latarnie przeglądały się w kałużach. Robiły to z wielką ochotą, bo rzadko miały taką możliwość.

Autor: Kokoryczka