Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i przyniósł ją listonosz. Mógł ją odczytać, bo nie była w kopercie. Czy zatem życzenia na otwartych kartkach są także dla innych ludzi, którzy mogą je odczytać z pocztówki?
Autor: Adam
ćwiczenia literackie
Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i przyniósł ją listonosz. Mógł ją odczytać, bo nie była w kopercie. Czy zatem życzenia na otwartych kartkach są także dla innych ludzi, którzy mogą je odczytać z pocztówki?
Autor: Adam
Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc wędrowały i wędrowały, poznawały różne zakątki świata, zdobywając wiedzę na temat różnych kultur. A potem podzieliły się zawartą w nich witaminą B i przesłały ją do mózgu, który wcześniej nie wiedział, kim chce zostać, a w tej chwili, być może pod wpływem drożdży, zdecydował, że będzie kulturoznawcą.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i zwracała na siebie uwagę adresata. Była bardzo kolorowa, z widokami znad morza. Czuć było powiew morskiej bryzy i słychać szum fal. Na plaży leżały muszelki wyrzucone przez morskie fale. Adresat przypomniał sobie cudowne dziecięce lata i chwile spędzane z rodzicami w czasie wakacji nad morzem. Patrząc na kartkę, odczuwał, podobnie jak w dzieciństwie, muskanie na twarzy lekkiej morskiej bryzy, wyciszenie w sercu i piękne chwile spędzane z najbliższymi.
dla Andrzeja napisała Danuta Majorkiewicz
Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również słońce pomogło w ożywieniu ludzi. Jego promienie przedarły się przez ciężkie chmury i opromieniały przechodniów, budynki, ulice, kałuże i wielobarwne parasolki.
Autor: Ewa Damentka
Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i wzbudziła wielkie zdziwienie. Dziś coraz rzadziej dostaję pocztówki. Telefony, sms-y, e-maile i wiadomości na Facebooku sprawiają, że ciągle mam wrażenie kontaktu z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Tym bardziej więc doceniam trud nadawcy, który zdecydował się przysłać mi tradycyjną pocztówkę. Dziękuję.
Autor: Ewa Damentka
Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc czerpały ze wszystkiego, co chciało pomóc. Za oknem pachniała trawa zroszona letnim deszczem. Poprzedniego dnia, gdy był upał, pachniało sianem.
Autor: Adam
Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i mogła być zapowiedzią miło spędzonego rodzinnego spotkania. Zobaczyłabym na niej odświętnie ubranych gości, parę młodą w kościele, w którym śpiewałam w chórze…, ale nie…, nie było żadnej karteczki, to był tylko wytwór mojej wyobraźni.
Autor: Stokrotka
Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również błyszczały i rozweselały ludzi miejskie latarnie. W ich świetle widać było twarze przechodniów, a wśród nich twarz mężczyzny, który stał na przystanku w oczekiwaniu na autobus. W ręku trzymał bombonierkę i bukiet kwiatów. Jego twarz była rozweselona. Myślał o żonie, która właśnie dziś obchodzi urodziny. Cieszył się na myśl o byciu razem i na myśl, że rodzina się powiększy.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i czekała na adresata. Tymczasem liście spadały i padał deszcz. Jesień. Ładna pocztówka z rodzinnymi pozdrowieniami rozweselała dzieci.
Autor: Adam
Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która pływała wte i wewte, jakby zmagała się z jakimś problemem. W końcu odezwała się do Merlina:
– Mam problem. My, Złote Rybki, zwykle spełniamy życzenia, gdy jesteśmy proszone o coś materialnego – np. dom, rower, złoto… A ty dla swojego podopiecznego prosisz o cechy charakteru, które on powinien w sobie rozwinąć sam. Nie można ich stworzyć. Trzeba je wypracować… Chciałabym ci pomóc, Merlinie, ale nie wiem, jak spełnić twoją prośbę.
Merlin zamyślił się, potem smutno powiedział:
– Ja też czuję się bezradny. Wypróbowałem już wszystkie moje czary, ale nie działają.
– A prosiłeś o pomoc jego Opiekunów Duchowych?
– Tak, z ich strony wszystko wydaje się być w porządku. Z jego talentami i ich wsparciem już dawno powinien być w pełni zdrowy, szczęśliwy, bogaty, zaradny, otoczony życzliwością ludzi i całego świata. Powinien spełniać swoje pasje i przeznaczenie – dla dobra swojego, rodziny, przyjaciół i społeczeństwa.
– To co on ma zrobić, żeby to się realizowało? – zapytała Złota Rybka.
– Czy możesz wyczarować stany emocjonalne?
– Nie rozumiem…
– Czy możesz sprawić, że poczuje się tak, jakby w siebie wierzył i wiedział, że ma prawo być sobą?
– Spróbuję…. – ostrożnie odpowiedziała Złota Rybka.
– To może pomóc na jakiś czas – wystarczający, by zobaczył swoje sukcesy i rzeczywiście uwierzył w siebie.
Złota Rybka patrzyła powątpiewająco i skomentowała:
– No, nie wiem, czy uda mi się spełnić to życzenie, ale wydaje mi się, że niezależnie od moich działań, ty sam możesz jeszcze coś zrobić, by mu pomóc.
– Ja?
– Tak, uwierz w niego i namów do tego wszystkich swoich znajomych. Jeśli będziecie w niego mocno wierzyli, to może on też to zrobi.
dla Andrzeja napisał Archiwista SC