Kolorowa pocztówka – 14

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i przypominała, że mam słownego kolegę. Wiele lat temu obiecał, że co roku będzie przysyłał mi kartkę pocztową, żebym pamiętała, że mnie lubi i ciepło o mnie myśli. I rzeczywiście, co roku przychodzi do mnie kolorowa pocztówka.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 34

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również ja się rozweseliłam. Zmęczenie po wielogodzinnej pracy ulotniło się. Oddychałam rześkim powietrzem, szłam sprężystym krokiem do domu, planując, co zrobię z pozostałą częścią popołudnia i nadchodzącym wieczorem.

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 56

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zawsze, kiedy je widzę, przypominam sobie chwile spędzone w kuchni z babcią i mamą, związane z przygotowywaniem popisowego ciasta babci. Z czasem, na szczęście, stało się ono również popisowym ciastem mojej mamy.

Autor: Stokrotka

Ulice wielkiego miasta – 33

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również wielki zegar na wieży ratusza smutno zwiesił swoje duże wskazówki w dół. Wskazywał dziewiętnastą dwadzieścia pięć.

Autor: Anna-Maria

Kolorowa pocztówka – 11

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i…, och, to była pocztówka-łańcuszek, zapomniana gra z młodych lat. Trzeba było wysłać pod wskazane adresy pocztówki ze swojego miasta. W ten sposób można było zebrać pocztówki z całego kraju.

dla Andrzeja napisała Ela

Skupiony Merlin – 44

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która bawiła się haczykiem – obserwowała go, opływała dookoła, czasami trącała płetwą. Nie zwracała uwagi na wijącego się smacznego robaczka. Haczyk był dla niej bardziej interesujący. Nagle, błyskawicznie oddaliła się od haczyka i Merlina. Po chwili na dno opadła sieć niecierpliwego rybaka. „Ciekawe, skąd ona wie, kiedy trzeba odpłynąć?” – pomyślał Merlin, gdy kolejny raz przyglądał się, jak rybak usiłował złapać Złotą Rybkę.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 32

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również mokre od deszczu były ptaki. Deszcz był jednak ciepły, więc ptaki specjalnie nie uciekały pod dachy. Niektóre z nich nawet lądowały w kałużach, chcąc jakby się umyć, czy też napić wody.

Autor: Adam