Ulice wielkiego miasta – 39

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również dachy były mokre. Okna w dachach były często podświetlone. Fajnie jest być na poddaszu i słuchać kropel deszczu. Po deszczu, gdy otworzy się okno, czuje się świeże powietrze.

Autor: Adam

Skupiony Merlin – 46

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która ukazała się mężczyźnie płynącemu łódką. Był bardzo zmartwiony. Miał kłopoty ze zrozumieniem swojej żony, więc ich małżeństwo było w coraz gorszej kondycji. Złota Rybka powiedziała, że mężczyzna za dużo pracuje, a za mało uwagi poświęca żonie, która czuje się bardzo osamotniona. Mężczyzna zrozumiał, że miłość i bliskość budują i czynią człowieka bogatym i szczęśliwym, a jak człowiek jest szczęśliwy, to spełniają się jego marzenia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 38

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pewien malarz bardzo się ożywił. Zrobił parę zdjęć telefonem komórkowym, ale nie oddały one uroku tej chwili, więc uważnie obserwował. Całym sobą chłonął ogólny widok i poszczególne detale. Potem poszedł do domu, rozłożył sztalugi, postawił na nich wcześniej przygotowane płótno i od razu przystąpił do pracy.

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 59

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zastanawiały się nad słowem „utylizacja”. Podobno istotny w okresie dorastania jest proces myślenia. Drożdże szybko zdecydowały, o czym będą myśleć do wieczora.

Autor: Adam

Kolorowa pocztówka – 20

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i w małych obrazeczkach miała zaklęte nastroje: wschodu i zachodu słońca, nadmorskiego miasteczka, w którym o zmierzchu maluje je podwójne światło, uroczy, mokry pyszczek foki, koniec Helu widziany z wysoka i kilka żagli oraz na piasku szumiącą muszelkę. Na odwrocie oprócz serdeczności – znaczek, a pod obrazkami napis – Władysławowo.

dla Andrzeja napisała Magda z Dachu

Ulice wielkiego miasta – 37

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również samochody i autobusy wydawały się trochę weselsze, gdy odbijały się w nich kałuże i kolorowe parasolki.

Autor: Zyta