Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które osuszało ziemię, dzięki czemu szybko można się było uporać ze skutkami ostatnich, dość obfitych deszczów.
Autor: Jęczydusza
ćwiczenia literackie
Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które osuszało ziemię, dzięki czemu szybko można się było uporać ze skutkami ostatnich, dość obfitych deszczów.
Autor: Jęczydusza
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła.
Ktoś musiał usłyszeć skrzypienie drzwi, gdyż natychmiast pojawiła się stara matrona i Ilona nie miała czasu rozejrzeć się po zakurzonym wnętrzu otulonym odrobiną magicznego mroku. Skupiła wzrok na stojącej naprzeciw niej kobiecie, która też oceniała ją wzrokiem. Kobieta nie wyglądała na księżniczkę, a raczej na służącą. Tyle zdążyła zauważyć Ilona, gdy stara zapytała:
– Kak wam zawód? – to pytanie, i ta obcesowość, to zaskoczyło Ilonę i nie zdążyła wymyślić nic atrakcyjnego, by to powiedzieć i zdziwić staruchę.
– Noo, nie pracuję – powiedziała po chwili namysłu, bo była oszołomiona, tym nietaktownym pytaniem, wypowiedzianym z obcym akcentem, chyba berberyjskim, czy koreańskim? Takim lekko ostrym z przyśpiewnym akcentem na pierwszą literę.
– Ale mam hobby – dodała szybko, nie tracąc już animuszu. I aby wyjaśnić szczegóły i nie stać tak, bo sytuacja była dziwna, zaczęła mówić szybko, niekończącymi się zdaniami, jak sowieckie radio. A do tego poruszała się, gestykulując nie tylko dłońmi, ale całą sobą. Mówiła, że interesuje się kosmetyką i kosmetykami. A kobieta powinna dbać o siebie, nawet nie dla siebie, ale dla swojego wizerunku. To oczywiste. I postanowiła powiedzieć o tym, co ostatnio zauważyła, a były to takie zielone lakiery do paznokci, które wydają się odpowiednie na wieczór, ale trochę rażą swoim wyglądem, jednak…
Kobieta zaczęła machać rękami, by jej przerwać.
– Aaa, sprzątać umie – zapytała.
– Księżniczki nie muszą sprzątać – odpowiedziała rezolutnie Ilona. Księżniczki muszą pachnieć i być piękne – dodała z przekonaniem.
I chciała jeszcze coś powiedzieć, ale stara, bez odrobiny kultury, znów jej przerwała.
– Czytała Kopciuszka?
Ilona zastanowiła się, czy czytała? Pewnie nie, nie pamiętała. Tam, czytała, film chyba kiedyś oglądała. Wykorzystali tamtą księżniczkę niemiłosiernie, ale do czasu, aż złapała forsiastego i ustawionego mena, i…
Stara wyrwała ją z zadumy.
– Bieri się i sprząta – nakazała.
To przypomina fabułę Kopciuszka, ucieszyła się Ilona – „Czy na końcu dostanę księcia?” – pomyślała z nadzieją i zrobiło się jej cieplej na sercu.
Stara patrzyła na nią wyłupiastymi oczami i wreszcie poszła, po chwili przyniosła wiadro i szmatę. Po czterech godzinach Ilona skończyła pastowanie podłogi, była zmęczona, ale i podekscytowana, oczekując nagrody. Wnętrze stało się magicznie eleganckie i jakby czekało na coś. Stara wyszła i przepchnęła z zaplecza pudło, potem drugie, trzecie.
Popatrzyła na Ilonę, wyjęła pomarszczoną portmonetkę i grzebiąc w niej, wyjęła dwudziestozłotowy banknot i podała go z ociąganiem, jakby niechętnie godziła się ze stratą tych pieniędzy.
Ilona patrzyła na nią zdziwiona.
– Bieri i idzi – powiedziała stara – Ja sama eto wyrabotam.
Więc Ilona wzięła pieniądze i wyszła, taka spotniała, zakurzona i jakaś taka pochylona, i rozczochrana. Popatrzyła jeszcze na szyld. Tak dużo obiecujący, może za chwilę pojawi się men… Rozmarzyła się.
dla Danusi napisał Janusz Nitkiewicz
Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które oświetlało starą gruszę w ogrodzie. Miała już dużo suchych gałęzi. Chyliła się ku upadkowi, ale słońce dało jej tak dużo energii, że zaczęły wyrastać nowe gałęzie. Ogrodnik przyszedł do ogrodu, popatrzył zadziwiony na gruszę i wrócił do domu z siekierą, którą miał w ręku. Grusza ocalała.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła zieloną żabkę siedzącą na poduszce, którą nieśli dworzanie. Żabka miała złotą koronę na głowie.
Kobieta już chciała tę żabę pocałować, ale ubiegła ją inna nowicjuszka. Zebrani goście i dworzanie roześmieli się głośno i zaczęli klaskać, a prawdziwy król przyglądał się temu z miłym uśmiechem, po czym zaprosił spłonioną ze wstydu nowicjuszkę do pierwszego tańca.
A żabka nadal siedziała na poduszce i kumkała od czasu do czasu…
Autor: Ewa Damentka
Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które dawało nadzieję piratom, że uda im się dobić do brzegu jeszcze dziś. Może i była to złudna nadzieja, ale lepsza taka niż żadna – pomyślał Kapitan John Taylor i omiótł wzrokiem swój pokład. „Same pijackie gęby!” – wrzasnął nagle i niewiele myśląc, zdecydował, że trzeba nieco rozruszać załogę.
dla Danusi napisała Daria
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pięknie urządzonej sali. Delikatne pastelowe barwy, białe obrusy, piękna zastawa. Powitał ją elegancki kelner i zaprowadził do wolnego stolika. Serwowany obiad był wykwintny i smaczny. Deser też mu dorównał. Kobieta uznała, że będzie tu czasem przychodzić z przyjaciółmi.
Autor: Ewa Damentka
Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które jak zwykle tkwiło na swoim miejscu. Nie przejmowało się, czy są chmury, czy nie. Robiło, co do niego należy – świeciło i pozwalało, by świat kręcił się wokół niego.
Autor: Ewa Damentka
Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.
Bardzo często mała ławeczka wspominała dawne lata, kiedy to zakochani młodzi ludzie siadali na niej i w miłosnym uniesieniu wycinali inicjały na jej gładkiej powierzchni. To ławeczkę bolało, ale w zamian słuchała gorących szeptów, zapewnień o wiecznej miłości. Czasami ktoś płakał, czekając osamotniony.
Jednak dzisiaj był inny dzień, Na ławeczce usiadła para starszych ludzi i z ciepłym marzeniem powracali do swoich spotkań sprzed lat. Odnaleźli swoje inicjały i przed zmierzchem poszli jeszcze raz obejść staw. To od lat było ich miejsce. Na ścieżkach zostawiali swój energetyczny ślad.
dla Darii napisała Magda z Dachu
Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które oświetlało całe jezioro, wraz z rybakiem na łodzi. Może nie była to najlepsza pora na łowienie ryb, ale przebywanie nad wodą było bardzo przyjemne.
dla Danusi napisał Adam
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła…. „Klub Anonimowych Księżniczek, cóż to takiego” – myślała – „czy w dzisiejszych czasach istnieją księżniczki?” Nie była świadoma, że ostatnie pytanie zadała na głos. „O tak” – odpowiedziała inna młoda kobieta – „Jesteśmy tu po to, aby popatrzeć na siebie nawzajem. Dzięki temu możemy się zmieniać i rozwijać”.
Autor: Danuta Majorkiewicz